Osoba pod zarzutami nie może być prezydentem - mówił w zeszłym roku premier Donald Tusk. Dziś pojawiają się kolejne przykłady, jak te standardy są realizowane.
Bardzo głośna ostatnio jest sprawa Jacka Karnowskiego, prezydenta Sopotu i współtwórcy PO, którego w wyborach samorządowych poparły lokalne władze Platformy na Pomorzu. Dla pomorskich działaczy partii rządzącej znaczenia nie miało to, że prokurator przedstawił Karnowskiemu zarzuty korupcyjne.
http://wyborcza.pl/1,75478,8361910,Karnowski_odzyskuje_Platforme.html
Choć premier Tusk stwierdził, że on na to nie pozwoli, to już słychać głosy, że zostanie to rozwiązane poprzez np. start Jacka Karnowskiego z ramienia komitetu lokalnego, a PO nie wystawi kandydata i po cichu i tak go poprze.
Kolejnym przykładem realizacji tych "standardów" jest rządzący Poznaniem prezydent Ryszard Grobelny. Nadal należy on do PO, mimo, że w I instancji sąd skazał go na więzienie w zawieszeniu za narażenie miasta na straty. Sprawa co prawda jest teraz ponownie rozpatrywana, po uwzględnieniu apelacji prezydenta Poznania, ale nadal pozostaje on oskarżony o popłenienie tego przestępstwa. Czy premierowi to nie przeszkadza?
Czy Ryszard Grobelny zostanie oficjalnym kandydatem PO, czy też będzie tu tak, jak w Sopocie fasadowa "gra w kotka i myszkę", w wyniku której i tak ludzie Platformy pozostaną na prezydenkich fotelach?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)