Minął rok 2010, chyba najgorszy dla Polski od czasów, do których najlepiej w ogóle nie wracać pamięcią. Rok ten obfity był w tragedie, katastrofy i dramatyczne decyzje ogłupionego społeczeństwa. Do wydarzeń takich ja zaliczam:
1, Katastrofa smoleńska.
Niekwestionowana największa katastrofa lotnicza w historii Polski, a może i świata. 10 IV zginęli: wybrany przez Naród, pierwszy wykształcony Prezydent Rzeczypospolitej Lech Kaczyński; jego żona Maria Kaczyńska, której udało się po czasach skandali związanych z postacią Jolanty Kwaśniewskiej przywrócić godny model wypełniania obowiązków Pierwszej Damy; ostatni Prezydent RP w Londynie Ryszard Kaczorowski, człowiek wielce zasłużony dla Polski zarówno w działalności politycznej, jak i społecznej; Anna Walentynowicz -najbardziej niedoceniona postać XX wieku, kobieta, bez której nie byłoby "wolnej Polski", a która po 1989 została zepchnięta w cień, przez tych, którzy bali się, by jej rola w Solidarności nie przyćmiła ich wyimaginowanych zasług; dr Janusz Kochanowski - Rzecznik Praw Obywatelskich, który ostro występował przeciwko niekompetencji ministrów Donalda Tuska; Sławomir Skrzypek - prezes NBP, który bronił banku przed populistycznymi "reformami" Jacka Rostowskiego; Janusz Kurtyka - prezes IPN, zasłużony w głoszeniu prawdy historycznej; Maciej Płażyński - b. marszałek Sejmu i prezes "Wspólnoty Polskiej", po za tym m.in. Janusz Krupski, Przemysław Gosiewski, Krzysztof Putra, Grażyna Gęsicka, Stanisław Zając, Sebastian Karpiniuk, Wiesław Woda, Janusz Zakrzeński i cała masa innych przedstawicieli życia publicznego.
2. Przemoc w służbie polityki.
Zabójstwo Marka Rosiaka, podczas ataku szaleńca na łódzkie biuro PiS to kolejne wydarzenie, które nie miało prawa się zdarzyć. Śmierć asystenta europosła Wojciechowskiego była elementem prawdziwej wojny polsko-polskiej, w której nie ma już miejsca na jakiekolwiek zahamowania.
3. Wybory prezydenckie.
W ich wyniku przez kolejne 5 lat rządzić nami będzie facet, o którego poczuciu humoru i wyglądzie (jakże europejskie wąsy) już ponoć krążą legendy, ale nie są one raczej dla Polski korzystne.
4. Wybory samorządowe.
Na stołkach utrzymali się oskarżeni lub sądzeni za przestępstwa kryminalne prezydenci z PO w Sopocie i Poznaniu oraz najbardziej niekompetentna od lat prezydent Warszawy, a w takiej Łomży np. z poparciem Napieralskiego i Kwaśniewskiego wygrał facet po wyższej szkole przy KC PZPR, wyrzucony z SLD za głosowanie w Sejmie kartą kolegi.
5. Powódź.
Nie trzeba wyjaśniać. Oby więcej już ten, ani inne kataklizmy nas nie dosięgły.
Jedyne, co pozytywne widzę w 2010 roku to znaczące urośnięcie w siłę obozu szeroko pojętej prawicy. Niedługo "Gazeta Polska" będzie konkurować nakładem z "Gazetą Wyborczą", a jej kluby już dawno przegoniły w liczbie członków Kluby Krytyki Politycznej. 11 XI odbyła się największa po 1989 patriotyczna manifestacja - Marsz Niepodległości, oby za rok było co najmniej tyle samo ludzi.
2011 rok może być moim zdaniem tylko lepszy. Katastrofa taka jak w Smoleńsku zdarza się raz na ileś lat i oby następna nie wydarzyła się za naszego życia. Zagrożeniem jest tylko groźba kolejnych 4 lat rządów PO, jeżeli partia ta znów wygra wybory, ale co by nie powiedzieć oni mają już teraz wszystko: prezydenta, sejm, senat, rząd, sejmiki, prawie wszystkie duże miasta. Więcej mieć nie mogą. Teraz MOŻE BYĆ WIĘC JUŻ TYLKO LEPIEJ!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)