Dlaczego mieszkający w USA Jan Tomasz Gross, kontrowersyjny autor publikacji, w których oskarża Polaków o odpowiedzialność za rzekome prześladowania Żydów jest tak promowany w naszym kraju oraz innych państwach? Pewnie z wielu bardziej lub mniej oczywistych powodów, ale warto przyjżeć się temu, kto w Polsce wydaje jego książki.
Wydaje je bowiem oficyna "Znak", kierowana przez Henryka Woźniakowskiego. Ostatnio prezes Znaku osobiście bronił nawet książki Grossa "Złote Żniwa", do której nieco sceptycznie odniosła się dyrektor w jego wydawnictwie. Pan Woźniakowski był w przeszłości m.in. zastępcą rzeczniczki rządu Tadeusza Mazowieckiego, działaczem Unii Demokratycznej (obok Adama Michnika) i Unii Wolności oraz fundatorem Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. Prezes oficyny sam jest niewątpliwie postacią ważną w życiu publicznym, a do tego jakich ma krewnych!
Jego ojciec - Jacek Woźniakowskibył uczestnikiem Okrągłego Stołu i prezydentem Krakowa, a siostra - Róża Maria Gräfin von Thun und Hohenstein jest eurodeputowaną PO, a wcześniej zaś była szefową przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce, działaczką UD i UW oraz prezesem Polskiej Fundacji im. Roberta Schumana. No i oczywiście jest żoną austriackiego hrabiego Franza Grafa von Thun und Hohenstein.
Rodzina Woźniakowskich i Thunów jest niezwykle szanowana w kręgach liberalnych "elit". Jej zasługi podkreślała kiedyś na antenie TVN24 "obiektywna" dziennikarka Katarzyna Kolenda-Zalewska. Pytanie tylko, jak firmowane przez prezesa Znaku książki mają się do katolickiego charakteru jego wydawnictwa, skoro publikację "dzieł" Grossa krytykuje nawet kard. Stanisław Dziwisz?
PS.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)