"Dubieniecki i gangsterzy" - takim tytułem bije w oczy dzisiejsza "Gazeta Wyborcza". To kolejny, po ostatnim ujawieniu wulgarnej rozmowy z dziennikarzem "Dziennika Bałtyckiego" cios w wizerunek mec. Marcina Dubienieckiego. Według "GW" miał on założyć spółkę biznesmenowi oskarżonemu o kierowanie grupą przestępczą. Wcześniej pisano, że jego partner w interesach również ma poważne problemy z prawem. Dubieniecki odpowiedział wówczas "Czy ja prowadzę interesy z panem N. czy gangsterem Słowikiem to moja prywatna sprawa". Ten szum wokół osoby Dubienieckiego jest na tyle zaskakujący, że wydawać się może nieprzypadkowy.
Wczoraj pisałem już o tym, iż wydaje mi się, że komuś mocno zależy na osłabieniu PiS. Wykorzystuje się do tego różne, zakulisowe gry. Czy jedną z nich może być osoba Dubienickiego? Jest on postacią tyle kontrowersyjną, co tajemniczą. Działał ponoć w promowanym przez prezydenta Kwaśniewskiego stowarzyszeniu "Ordynacka", kandydował też w wyborach z listy SLD, do którego od lat należy jego ojciec. Mecenas znany jest również z ostej krytyki filarów PiS: Zbigniewa Ziobry oraz Jolanty Szczypińskiej. Mocno mieszał też dywagując o swojej ewentualnej karierze politycznej itd.
Ponoć na ślubie Dubienieckiego z córką Lecha Kaczyńskiego nie pojawił się prezes PiS Jarosław Kaczyński. Czy jest to jakiś znak, że mu nie ufa? A może ma powody? Czy mecenas Dubieniecki, jako niewątpliwie inteligentny człowiek nie zdaje sobie sprawy z tego, jak szkodzi stryjowi swojej żony? Czy może wie o tym i sam lub podpuszczany przez kogoś działa na rzecz osłabienia PiS? To wie tylko on sam. Jednak na pewno opinia publiczna, nawet zakładając, że nie ma on złych intencji, nie powinna mu zbytnio ufać. Trzeba brać poprawkę na to, że wywodzi się on ze środowiska tzw. "Lewicy Demokratycznej", która to najbardziej boi się powrotu IV RP i związanego z tym "pukania do drzwi o 6 rano".....



Komentarze
Pokaż komentarze (3)