ujadacze ujadacze
189
BLOG

Cudowne przemienienie długu

ujadacze ujadacze Gospodarka Obserwuj notkę 0
KE zgodziła się zmienić sposób księgowania pieniędzy przekazywanych do OFE.Ta wiadomość musiała ucieszyć Tuska nawet bardziej niż hat-trick podczas meczu z kolegami. Co prawda nie znamy jeszcze szczegółów, ale Rostowski już zapewne nakazał odpalić maszyny do drukowania obligacji i ruszać z koksem.
Historia OFE to wspaniały przykład reformy w polskim stylu. Fundusze powstały po to, żeby podatek emerytalny, omyłkowo nazywany u nas składką, zaczął przynajmniej częściowo pracować na konto człowieka, który go płaci. Ma to sens, przecież każdy emeryt chciałby mieć w sklepie większy wybór niż między pasztetem a smalcem. Ponieważ jednak rząd nie mógł się pogodzić z utratą tych pieniędzy, ustalono, że 60% aktywów OFE będą lokowały w obligacjach SP.
Mamy więc następującą sytuację: część "składki" wpłacanej do ZUS przekazywana jest do OFE. Tam odliczana jest dola prezesa i armii pracowników, a za resztę kupuje się głównie obligacje. Po jakimś czasie rząd musi je odkupić, płacąc oczywiście więcej i wydaje na to kasę wyduszoną w ramach podatków. Pieniądze wracają do OFE, gdzie znów odliczana jest dola prezesa i armii pracowników.
W końcu jednak genialny system, który pozwalał budżetowi jednocześnie jeść ciastko i je oddawać, a wszystko na koszt obywateli, stanął na skraju przepaści. Za rządów Tuska deficyt i zadłużenie wystrzeliły w kosmos. Koszty reformy emerytalnej rosną każdego roku: ludzie więcej zarabiają, więc trzeba więcej z ZUS wysupłać. W ZUS można prawdopodobnie znaleźć wszystko poza pieniędzmi, więc potrzeba pożyczki. W tym momencie pomocną dłoń podają OFE, ale przecież nie za darmo.
Widmo przekroczenia dozwolonego poziomu zadłużenia musiało pozbawić premiera radości grania w nogę, bo rozwiązanie wymyślono bardzo szybko. Zamiast prawdziwych pieniędzy, ZUS miał przekazywać do OFE papier, nazwany obligacją emerytalną. Z obietnicą, że kiedyś zostanie spieniężony. Na szczęście zanim zdołano wprowadzić w życie ten zły i złodziejski pomysł, w sukurs przyszła Bruksela.
Dług spowodowany istnieniem OFE nie będzie więc już długiem, dzięki czemu Rostowski może narobić więcej długów uznawanych wciąż za długi.

by Azor

KE zgodziła się zmienić sposób księgowania pieniędzy przekazywanych do OFE. Ta wiadomość musiała ucieszyć Tuska nawet bardziej niż hat-trick podczas meczu z kolegami. Co prawda nie znamy jeszcze szczegółów, ale Rostowski już zapewne nakazał odpalić maszyny do drukowania obligacji i ruszać z koksem.

Historia OFE to wspaniały przykład reformy w polskim stylu. Fundusze powstały po to, żeby podatek emerytalny, omyłkowo nazywany u nas składką, zaczął przynajmniej częściowo pracować na konto człowieka, który go płaci. Ma to sens, przecież każdy emeryt chciałby mieć w sklepie większy wybór niż między pasztetem a smalcem. Ponieważ jednak rząd nie mógł się pogodzić z utratą tych pieniędzy, ustalono, że 60% aktywów OFE będą lokowały w obligacjach SP.

Mamy więc następującą sytuację: część "składki" wpłacanej do ZUS przekazywana jest do OFE. Tam odliczana jest dola prezesa i armii pracowników, a za resztę kupuje się głównie obligacje. Po jakimś czasie rząd musi je odkupić, płacąc oczywiście więcej i wydaje na to kasę wyduszoną w ramach podatków. Pieniądze wracają do OFE, gdzie znów odliczana jest dola prezesa i armii pracowników.

W końcu jednak genialny system, który pozwalał budżetowi jednocześnie jeść ciastko i je oddawać, a wszystko na koszt obywateli, stanął na skraju przepaści. Za rządów Tuska deficyt i zadłużenie wystrzeliły w kosmos. Koszty reformy emerytalnej rosną i każdego roku trzeba z ZUS wysupłać więcej. Każdy wie, że można tam prawdopodobnie znaleźć wszystko, oprócz pieniędzy, więc trzeba się zadłużać. W tym momencie pomocną dłoń podają OFE. Nie za darmo.

Widmo przekroczenia dozwolonego poziomu zadłużenia musiało pozbawić premiera radości grania w nogę, bo rozwiązanie wymyślono bardzo szybko. Zamiast prawdziwych pieniędzy, ZUS miał przekazywać do OFE papier, nazwany obligacją emerytalną. Z obietnicą, że kiedyś zostanie spieniężony. Na szczęście zanim zdołano wprowadzić w życie kolejny pomysłowy etap naszej reformy emerytalnej, w sukurs przyszła Bruksela.

Dług spowodowany istnieniem OFE nie będzie więc już długiem, dzięki czemu Rostowski może narobić więcej długów uznawanych wciąż za długi.

 

ujadacze
O mnie ujadacze

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka