15 obserwujących
182 notki
181k odsłon
  3200   1

Czy Hitler był dobrym militarnym wodzem?

thelandofdesire.com
thelandofdesire.com

Na kartach historii widnieje wielu genialnych wodzów militarnych, którzy odznaczyli się niezwykłym talentem taktycznym i strategicznym. Począwszy od starożytności wielkimi wodzami byli chociażby, Aleksander Macedoński, Hannibal czy Juliusz Cezar. W czasach nam bliższych, bodajże najbardziej rozpoznawalną postacią militarnego wodza, jest Napoleon Bonaparte, który do momentu spektakularnej klęski w kampanii rosyjskiej, w 1812 roku, wcześniej, również spektakularnie, podbił nieomalże całą Europę, za wyjątkiem Wielkiej Brytanii i kilku innych mniej znaczących krajów. Czy można do tych wielkich postaci historycznych w ogóle porównywać Adolfa Hitlera, wodza III Rzeszy, i bez cienia wątpliwości jednego z największych zbrodniarzy w historii ludzkości?

Trzeba by najpierw oddzielić zbrodniczą działalność Hitlera od tej militarnej, co wcale nie jest taki proste w świecie zdominowanym przez poprawność polityczna. Ja tą poprawność w tym przypadku rozumiem. Ludzie muszą się jakoś bronić przed ewidentnym złem i poprzez taką a nie inną narrację medialną tworzyć przestrogę na przyszłość. Stąd też w środkach masowego przekazu, wydawnictwach, filmach fabularnych i dokumentalnych, Hitler jest przedstawiany jednoznacznie źle, również jako militarny lider, co moim zdaniem nieco wypacza rzeczywistość.

Hitler posiadał jedną ważną cechę osobowości niezbędną dla dobrego militarnego wodza, mianowicie, potrafił podejmować ryzyko. Owa cecha pomogła mu bez jednego wystrzału, tuż przed wybuchem wojny, zająć Austrię i Czechosłowację, a następnie, pomimo groźby konfliktu z Wielką Brytanią i Francją, zbrojnie napaść na Polskę. Osamotniona Polska broniła się dzielnie, ale w końcu, pod przytłaczającym naporem, wyższością militarną i taktyczną Niemców, jak wiadomo skapitulowała, a Hitler powoli zaczął snuć plany rozprawienia się z Wielką Brytanią i Francją. Po łatwym zajęciu Danii i Norwegii, w maju 1940 roku, rozpoczęła się niemiecka inwazja na Francję i Niderlandy.

Wyżsi wojskowi niemieccy, przed operacją na zachodzie, stanowczo odradzali Hitlerowi plan ataku oskrzydlającego przez Ardeny, jako zbyt ryzykowny. Hitler nie uległ swoim wojskowym sztabowcom, i plan Mansteina wprowadził w życie. W efekcie niemieckie dywizje pancerne pokonując Ardeny wyszły na tyły zaskoczonego i sparaliżowanego wroga. Szybko dotarły do wybrzeży Kanału La Manche, zamykając w pułapce aliantów. Wojna w tym momencie była na zachodzie praktycznie zakończona. Francja skapitulowała w czerwcu 1940 roku. W tym momencie na polu bitwy pozostała jedynie zmarginalizowana i osamotniona Wielka Brytania. Hitler triumfował.

I choć plan pokonania Ardenów i wyjścia na tyły wroga, był autorstwa Mainsteina, to decyzję jego wprowadzenia podjął Hitler, i to jemu można to spektakularne zwycięstwo na zachodzie przypisywać. Gdyby nie doszło do ataku Niemców na Francję przez Ardeny, to najprawdopodobniej, wojna wiosną 1940 roku na zachodzie przerodziła by się w wojnę pozycyjną, podobną do tej z 1914 roku, chociażby z powodu podobnego potencjału militarnego Niemców i aliantów. Hitler wojnę z Francją  na zachodzie wygrał dzięki niemieckiemu Blitzkriegowi i odwadze jego wprowadzenia w życie, a nie dzięki przewadze militarnej, może za wyjątkiem przewagi w powietrzu.

W połowie roku 1940, Hitler miał pod butem nieomalże całą kontynentalną Europę i trudno było wówczas o nadzieję na lepsze jutro, dla wszystkich tych, którzy w Nazistowskich Niemczech widzieli zło w najczystszej postaci. Nawet nieudana powietrzna inwazja Niemców na Wielką Brytanię, późnym latem 1940 roku, nie za wiele zmieniła. Hitler niepodzielnie panował w Europie, a jego Wehrmacht jawił się wówczas jako siła, której nie sposób powstrzymać.

I jak się zdaje, w czasie największych swoich triumfów, Hitler zaczął powoli tracić kontakt z rzeczywistością. Podobnie jak Napoleon w 1812 roku, też był on zapewne przekonany, że teraz nic nie jest go w stanie powstrzymać przed realizacją podbojów. Pycha zawsze kroczy przed upadkiem, jakże prawdziwie jawią się te słowa w przypadku Napoleona przed atakiem na Rosję w 1812 roku, i Hitlera przed atakiem na ZSRR, w 1941 roku. Zresztą, kontekst geopolityczny roku 1812 i 1941 też był zbliżony, podobnie osamotniona Wielka Brytania jak i niewygodna Rosja na wschodzie. Biorąc pod uwagę właściwie niczym nie ograniczoną możliwość cofania się Rosjan pod naporem wroga i możliwość przenoszenia ośrodków przemysłowych w głąb kraju, jak w przypadku ataku Niemiec w 1941 roku, Rosji nie dało się podbić. Może współcześnie jest to bardziej prawdopodobne, przy możliwościach użycia rakiet dalekiego zasięgu. Nie lubię gdybania historycznego, ale w przypadku inwazji Hitlera na Rosję, Niemców do całkowitego pokonania Rosji zbliżył by jedynie równoczesny atak na nią Japonii na Dalekim Wschodzie, zamiast jej ataku na Perl Harbor i rozpoczęcia podbojów w Azji Południowo Wschodniej. Ale to tylko gdybania i na szczęście przebieg wojny potoczył się wówczas inaczej. Tak czy siak, zarówno Napoleon jak i Hitler, na wielkich przestrzeniach rosyjskich w efekcie polegli. Pokonała ich zwłaszcza własna pycha, ale też fanatyczny opór Rosjan i surowa rosyjska zima.

Lubię to! Skomentuj152 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura