15 obserwujących
189 notek
197k odsłon
  5545   3

Nowa Dacia Sandero Stepway. Pierwsze 1500 km.

TipCars
TipCars

Zanim przejdę do Dacii, to podzielę się paroma spostrzeżeniami odnośnie zachowania kierowców na polskich drogach. Otóż, podczas ostatniego weekendu przejechałem kilkaset kilometrów i zauważyłem, że kierowcy wyraźnie zdjęli nogi z gazu. Na Alei Piłsudskiego w Łodzi, tuż przy Stadionie Widzewa, jadąc w stronę centrum, musiałem się uszczypnąć, bo byłem przekonany, że śnię, widząc kilkadziesiąt samochodów wokół siebie jadących z dozwoloną prędkością 70 km/h. W tym miejscu zdecydowana większość pruła zwykle około setki. Hulaj dusza piekła nie ma. Sporo stresu kosztowało mnie zawsze w tym miejscu włączenie się do ruchu. Ciekawe czy podobne zjawisko można również zaobserwować w innych dużych miastach. Bo chociażby w Warszawie, na jej południowej obwodnicy, gdy w przeszłości dwukrotnie się zamotałem i zamiast na S8 w stronę Białegostoku, nie wiedzieć czemu, znalazłem się nagle w okolicach Lotniska Szopena, to miałem wrażenie występowania w gwiezdnych wojnach, tak szybko wystrzeliwały wokół mnie inne samochody wjeżdżające na ekspresówkę. Z prawej, z lewej, z tyłu na zderzaku, aby tylko wyprzedzić. Szybko, szybko. Nad głową tylko mi ich brakowało. Jechałem wtedy przepisowo, 110 km/h.  Kończąc ten wątek, dodam tylko, że uważam, że uspokojenie ruchu na polskich drogach wszystkim wyszło by na dobre. I być może strach przed wysokimi mandatami taki stan właśnie spowodował. Mam nadzieję.

A teraz już Dacia. Mowa o nowej Dacii Sandero Stepway. Moja Dacia posiada silnik 1,0 TCE, 100 KM i fabryczną instalację gazową Landi Renzo. Obecnie ma przejechane 1500 km. Może zacznę od tego dlaczego akurat zdecydowałem się na Dacię? Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta, na moją decyzję wpłynęła przede wszystkim cena. Za nowe auto zapłaciłem 63 tys. zł. Samochody konkurencji w podobnej klasie i zbliżonych parametrach to już wydatek około 100 tys. zł. Więc dla mnie to różnica kolosalna i w sumie nie do przeskoczenia. Dacia przyciągnęła mnie jeszcze fabryczną instalacją gazową Landi Renzo, oferowaną za niewielką dopłatą. Taką samą posiadam w swoim Fiacie i jestem z niej bardzo zadowolony. Warto dodać, że ta instalacja gazowa jest w Dacii rzeczywiście fabryczna, a nie dołożona przez dilera. Wszystkie parametry gazu są widoczne w komputerze pokładowym, mamy tutaj do czynienia z jej pełną integracją. Od pięciu lat używam lpg, więc przyzwyczaiłem się do taniego jeżdżenia, z którego nie chciałem rezygnować. Choć przy obecnych cenach paliw lepszym określeniem będzie, do jeżdżenia tańszego, niż taniego.

Nie chciałem też kupować używki, aby chociażby nie nadziać się na pięknie odrestaurowanego topielca po ostatnich powodziach w Europie zachodniej. Znając możliwości twórcze i poziom uczciwości naszych rodzimych handlarzy autami, takie ryzyko byłoby całkiem prawdopodobne. Nowy samochód, to nowy samochód, teoretycznie duża szansa na bezproblemową jazdę przez ładnych parę lat. To mój pierwszy nowy samochód w życiu, nigdy nie doświadczyłem jazdy zupełnie nowym autem, a chciałem tego doświadczyć, i doświadczam. A biorąc pod uwagę to co dzieje się na rynku motoryzacyjnym i politykę europejskich urzędników w tym wymiarze, szansa na poruszanie się nowym autem za parę lat mogłaby oddalić się ode mnie zupełnie.

No właśnie, a jak jeździ nowa Dacia? Jeździ dobrze. Jak dla mnie dynamikę ma wystarczającą, na pewno zdecydowanie lepszą niż Fiat, którym poruszałem się dotychczas. Tiry na autostradzie wyprzedza bez wysiłku. Choć trzeba przyznać, że przy prędkości powyżej 120 km/h robi się w samochodzie głośno. Skrzynia biegów w tym samochodzie też jest taka sobie. Bardziej odpowiadała mi ta we Fiacie. Brakuje mi w Dacii sprężystości, czucia przekładni mechanizmu. Zmieniając biegi w Dacii mam wrażenie grzebania kijem w próżni. Można z nią żyć, ale mogła by być lepsza. Na plus 6-ty bieg. Fajna sprawa. Na 6-tym biegu, z prędkością około 130 km/h, spalanie nie przekracza mi 9 litrów gazu. Zdecydowanie mniej niż we Fiacie przy podobnej prędkości. Fajny jest też regulator prędkości w kierownicy. Jazda po autostradzie bez trzymania nogi na gazie to dla mnie nowość i komfort . W czasie długich podróży najbardziej mnie chyba męczyło trzymanie prawej nogi w jednej pozycji przez długi czas. W Dacii słabe jest też wyciszenie nadkoli, słychać walenie kamyków jadąc po zniszczonych drogach, nigdy podobnego walenia nie słyszałem we Fiacie. Dacią za to jeździ mi się zdecydowanie wygodniej, niż Fiatem. Nie wiem czy jest to spowodowane wysokim zawieszeniem i dużymi kołami, ale tak jest. Dla mnie ok.

Punkt widzenia przeważnie zależy od punktu siedzenia i można sobie łatwo wyobrazić, że osoba przesiadająca się z samochodu marki premium do Dacii, zapewne, znalazła by w niej mnóstwo wad, których ja nie widzę. Pewnie dlatego, że ja przesiadłem się do niej z surowego dostawczaka, którego skądinąd bardzo sobie cenię. Moja Dacia wewnątrz jest dość surowa, wyłożona twardymi plastikami i mało w niej bajerów. Choć jak dla mnie tych bajerów jest wystarczająco dużo. Posiada duży ekran, kamerę cofania, automatyczną klimatyzację, podgrzewane lusterka i automatycznie opuszczane szyby, również z tyłu. Regulację fotela kierowcy na wysokość i regulację kierownicy w kilku płaszczyznach. Od samochodu nie oczekuję ani futurystycznych wnętrz, ani barokowych. Dacia jest twarda i zwarta w środku, i to mi odpowiada. Jak w przyszłości okaże się, że będzie również wytrzymała, to będzie super. Funkcjonalność przede wszystkim.

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, to ogromna i pozytywna zmiana tej marki w stosunku do tego co było w przeszłości. Zanim Dacia wypuściła na rynek nowe modele Sandero i Sandero Stepway, samochody tej marki kojarzyły mi się po prostu z brzydotą. Teraz, to zupełnie inna bajka. Moja Dacia jest proporcjonalna i mięsista, ma fajne poziome ledowe światła z przodu. Nie będę się rozwodził na temat wyglądu Dacii w nowej odsłonie. Mi się podoba i tyle.

Tak naprawdę, o nowej Dacii Sandero będzie można coś więcej powiedzieć za parę lat, czy jest to dobre aut, czy nie. Na razie jestem zadowolony.

Na koniec smutna konstatacja. Dlaczego przez kilkadziesiąt lat żadna polska marka samochodowa nie zaistniała? Dlaczego nie powstał Polonez w nowej odsłonie? Ja bym się nie zastanawiał nawet przez chwilę gdyby Polacy wyprodukowali dobre i względnie tanie auto. Brałbym zamiast zagranicznego. W wymiarze motoryzacji wyraźnie coś poszło w Polsce nie tak jak powinno, ale to już temat na zupełnie inną notkę.

Lubię to! Skomentuj29 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka