O 18:15 prezydent w pomiętym garniturze
wysiadł przed basztą łabędź
z czarnego bmw z całymi oponami
i otoczony wianuszkiem borowików
zszedł na nabrzeże, gdzie czekał na niego statek straży granicznej.
Ten był dla niego za duży, bo przesiadł się do mniejszego,
którym odpłynął w stronę portu, pewnie żeby przeskoczyć jakieś ogrodzenie
albo pogratulować cudownego ozdrowienia,
temu który przeskoczył ogrodzenie przed nim.



Komentarze
Pokaż komentarze