Agata Tuszyńska "Narzeczona Schulza"
Patrzę, jak nie patrzyłam dotąd na nikogo. Kusząco, wabiąco.
Ale też z pewnością siebie, trochę nawet surowo.
Jakbym za chwilę miała karcić poddanych.
Nie wiem, czy to on sprawił, że tak wyglądam.
Ale na pewno on wyreżyserował takie ujęcie.
Taką mnie stworzył. Czy to więc jemu wtedy chciałam się podobać?
72
BLOG



Komentarze
Pokaż komentarze