12 obserwujących
79 notek
40k odsłon
1871 odsłon

Bolesław Prus krytycznie o Ogniem i Mieczem

Wykop Skomentuj45

„Dziesiątki stronic poświęcił autor pięknemu zresztą opisowi stepów ukraińskich, a pominął ich społeczne stosunki, całe dzieło zalał krwią i pożogą, bynajmniej nie troszcząc się o ich źródła. Tymczasem człowiek nawet na widok przewróconego lasu albo powodzi ma zwyczaj pytać: skąd się to wzięło? a cóż dopiero na widok tak głębokiej rewolucji!... Co znaczy, że ta sama Rzeczpospolita, do której niegdyś wyciągano ręce z prośbą o przyłączenie, już w XVII wieku musi orężem narzucać swoją władzę Ukrainie? Co znaczy, że ta militarna potęga, która druzgotała zastępy krzyżowców albo janczarów, okazała się najzupełniej w wojnie z Chmielnickim bezsilną?”


Przystępując do charakterystyki bohaterów „Ogniem i mieczem” Prus wydziela od razu grupę postaci „nierealnych”: zalicza do nich Podbipiętę, Skrzetuskiego i Zagłobę.


„Złowroga to figura – pisze Prus o Podbipięcie. – Gdy człowiek przypomni jego monomanię ścinania głów, dziewiczość, łagodność i pobożność, wtedy – przychodzi na myśl gilotyna. Zdaje ci się że to potworne rusztowanie przybrało ludzkie kształty i od czasu do czasu poci się westchnieniami i modlitwami, jakimi mimowolnie nasiąkło przy egzekucjach”. Wyjście ze Zbaraża, ostatnia walka i śmierć Podbipięty należą do najpiękniejszych ustępów powieści. Lecz „autor na tym nie poprzestał, chciał jeszcze więcej wycisnąć łez i – sięgnął aż do nieba. „Aniołowie niebiescy wzięli jego duszę i położyli ją jako perłę jasną u stóp Królowej Anielskiej”. Otóż, jeśli o rzeczach niebieskich wolno mieć własne zdanie, to ośmieliłbym się mniemać – pisze Prus wręcz po boyowsku – że Królowa Anielska na taką perełkę spoglądać musiała ostrożnie i z daleka… Raczej wbitemu na pal Sucho-ruce należałby się tam jakiś skromny kącik”.


Równie nierealny jest Skrzetuski „nie dlatego że dumny jak król z Chmielnickim, był jednocześnie wybornym sługą ks. Wiśniowieckiego, nie dlatego że kochał się i był waleczny, ale że do tego wszystkiego był jeszcze studnią poświęceń. Jeżeli tylko w powieści znalazła się jaka Golgota, z pewnością na jej szczycie krzyżował się „poważny i smutny” pan Skrzetuski… Czasem jest on tylko chórem z greckich tragedii, niekiedy zaś samym Jezusem Chrystusem. Człowiekiem – ironizuje Prus – staje się tylko wówczas gdy trzeba znaleźć się w winiarni Dopuła i wybić drzwi głową Czaplińskiego, albo też obiecywać Helenie dwunastu synów, dwanaście takich jak on abstrakcji”. Dalej Prus określił postać Skrzetuskiego jako „Jezus Chrystus w roli oficera jazdy”.


„W jego powieści nie widzimy ani wyzyskiwanego ludu, ani pogardzanych popów, ani weteranów rozpamiętujących czasy sławy i równouprawnienia pod sztandarami Rzeczypospolitej. Nie widzimy ani chciwych grosza panów i panków, ani zgrai Żydów-oficjalistów, ani Żydów podsuwających nowe plany wyzysku lub wyzyskujących na własną rękę. Nie widzimy tych, których bito, którym zabierano fortuny, żony lub córki. Słyszymy tylko niekiedy lekkie wzmianki … Nie widzę potrzeby wspominać o sprawiedliwości autora. Jest ona tylko pozorną … Naprawdę Sienkiewicz jest grzeczny tylko dla kilku figur kozackich. Masę traktuje jak stado wściekłych psów, którym miejsce duszy zastępuje cuchnąca para wódki”.


 „Ale w tej samej powieści obok sprawy ludzkiej znajduje się inna, nieskończenie większa: sprawa między Rzeczpospolitą i Kozaczyzną. Przypatrzmy się jej pierwiastkom według Dwu lat dziejów naszych Szajnochy; zresztą według podręczników Szujskiego i Bobrzyńskiego. Materiałem palnym była masa ludności, rusińska i prawosławna … Tę ludność magnaci i szlachta, zarówno Polacy, jak Rusini, dzielnie wspierani przez Żydów, okładali rozmaitymi powinnościami i ciągnęli do pańszczyzny. … znalazły się obok nich i prochy, nawet cała mina. Było nią wojsko kozackie, weterani spod Cecory i Chocimia, pulki okryte europejską sławą, niegdyś niesłychanie wierne i Rzeczpospolitej użyteczne. Była to klasa wojowników - taki sam materiał, z jakiego wyrosła szlachta wszystkich narodów - dzicy wprawdzie, ale pod względem cywilizacyjnym nie niżsi od rycerzy Bolesława Wielkiego, może Łokietka, a może i od zwycięzców spod Grunwaldu. Temu wojsku, pomimo pokornych próśb z jednej, a uroczystych obietnic z drugiej strony, nie wypłacano żołdu, a zarazem nie pozwalano napadać Tatarów. A gdy rozwściekleni biedą rzucili się na rabunek dworów, co niejednokrotnie robiły i głodne wojska polskie, karano ich surowo. Wybuchły bunty, okrutnie uśmierzone i - runęła autonomia wojsk kozackich. Część ich oddano pod komendę hetmanów Rzeczpospolitej, inni weszli w skład wojsk różnych magnatów, a resztę rozpędzono i usiłowano zamienić na chłopów. Łatwo pojąć, jakie uczucia wywołało podobne postępowanie, tym bardziej że nawet ludzie prywatni nie szczędzili szykan przydeptanym Kozakom. Przykładem jest choćby sprawa Chmielnickiego z Czaplińskim.”

Wykop Skomentuj45
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura