15 obserwujących
91 notek
49k odsłon
  1101   0

„Bohaterszczyzna” Łysiaka

 „Bohaterszczyzna” Łysiaka

Jest to tekst, który przekonał mnie do pogardy dla powstań narodowych, chociaż napisany jest w ich obronie. Łysiak przytaczał liczne cytaty krytyków polskich powstań i to nawet w miarę uczciwy sposób, a przy okazji wymsknęły mu się prawdziwe (moim zdaniem) intencje apologetów powstań i insurekcjonizmu polskiego.

 Autor jest dość poczytną postacią drugiego szeregu prawicowej publicystki w Polsce, chociaż bardziej był niż jest. Ogólnie rzecz biorąc Łysiak krytykuje krytykę powstań jako propagandę zaborczych mocarstw, komunistów i tchórzy bojących się bitnego polskiego narodu, a wypływającą z niskich pobudek. Coś w stylu - My bohaterscy, waleczni Sarmaci – Wy podli tchórze o niewolniczej mentalności, plugawie opluwacie bohaterów.

Łysiak zaczyna ten rozdział pisząc: » „Bohaterszczyzna” to termin, który został wyprodukowany przez Salon PRL-u i oznacza bezsensowną burdomanię romantyczną Polaków. … piętnowanie „bohaterszczyzny” miało … wybijać z gorących łbów wszelką myśl o antysowieckim zrywie. «


Następnie autor wziął się za przytaczanie argumentów strony przeciwnej:

»Dla Czesława Miłosza „nonsensem” było również Powstanie Warszawskie 1944 roku. … noblista znęcał się nad kierującymi powstaniem dowódcami AK, zarzucając im „nieczułość”. Cóż bowiem robili ci akowscy przestępcy? Bezlitośnie wysyłali na śmierć gromady "młodych kurierek roznoszących gazetki pełne bzdur", a w przerwach między wysyłaniem balowali po kawiarniach: "Zamawiali koniak i mówili: «ofiary muszą być»”.«

Łysiak przytoczył też tekst Denisa Goriełowa zamieszony pierwotnie w gazecie „Izwiestia” (2003): „Polacy są narodem gier i zabaw (…) Od setek lat naród dzielnych chłopczyków uprawia zabawy w pistoleciki i szabelki, w hasła i odzewy, w konspiracje i potajemne msze katolickie, dręcząc przy tejże okazji słabowitych Żydów i drażniąc sąsiadów-osiłków (…) Wschodnioeuropejska Joanna d’Arc, krzywdzona przez imperialistów. Naród, którego jednostka pieniężna nosi nazwę – złoty; którego koniki na biegunach noszą nazwę – wojsko; którego boża rodzicielka – to Madonna Częstochowska (…) Ich wojna zawsze była ochotnicza, i niewiarygodnie młoda, i amatorska, i malownicza, i z góry skazana na klęskę. Była też objuczona brzemieniem błyskotek – miłosnych liścików, zaręczynowych pierścionków, rozstrojonych fortepianów, kokardek etc., czyli tego wszystkiego co przeszkadza w walce, ale uświęca ofiarę ostateczną (…) Polacy zawsze mieli 20 lat, gdyż dłużej nie żyją i żyć nie chcą ci chłopcy dumnie dzierżący swoje karabiny ćwiczebne. Krótkie bohaterskie życie stało się najbardziej chodliwą polską walutą. Wymieniało się na nią honor, wolność i szacunek potężnych sąsiadów (…) Kukułka wciąż i wciąż monotonnie powtarza swoje «kuku»”.

»Wśród Polaków pierwsi (XIX wiek) przeklęli nasze bunty ugodowi wobec zaborców konserwatyści galicyjscy, formacja tzw. „Stańczyków”, ganiąc je jako romantyczne, bezsensowne szaleństwa.  Czynili to z trybun politycznych i akademickich katedr, gdyż ważną formacją obozu tych „lojalistów” tworzyła grupa uczonych krakowskiej Akademii Umiejętności i Uniwersytetu Jagiellońskiego, silne figury ówczesnego krakowskiego Salonu – historycy tej miary, co Józef Szujski, Michał Bobrzyński i Walerian Kalinka. (…) lansując zamiast rewolucji, „pracę organiczną”. Szujski dekretował „pogrzeb liberi conspiro, tego ducha grzesznego, okupionego krwią i łzami milionów” (1867). Bobrzyński … „nie w młodzieńczych porywach, ale w trzeźwej i wytrwałej pracy wewnętrznej szukać zbawienia i lepszej przyszłości” (1879). «

»Od galicyjskich „lojalistów” pałeczkę kontr powstaniową przejął egzotyczny tercet: inteligencja kosmopolityczna lewicująca (m.in. kpiarze wyszydzający patriotyzm – fani Gombrowicza), endecja (krytyka „XIX-wiecznej tradycji matrylogicznej, hołdującej hasłu gloria victis”) i komuna. «

»Exemplum cytowany już Wielomski: „Z zajęć historii trzeba koniecznie wyeliminować kult piłsudczyzny i romantycznych powstań. Kult tej tradycji infekuje bowiem umysły kolejnych pokoleń” (2006) «


Oczywiście poza przytaczaniem argumentów strony anty-powstańczej, Łysiak argumentował też za nimi:

»Lecz [Łubieński] przywołując pamięć Powstania Styczniowego – przywołał upiora dręczącego władze PRL-u. Ten właśnie upiór kazał satelickiej partii całymi latami wyciszać antyrosyjskie powstania, tudzież piętnować i wyszydzać tradycyjną (ogólnie rozumianą) polską „bohaterszczyznę” jako samobójczą burdomanię«

»Fakt – ruska kukułka … nigdy nie przestanie powtarzać swego antypolskiego „kuku”. Tak ich wciąż uwiera niesubordynacja „tych chłopców”, co zamiast giąć pokornie kark przed moskiewską barbarią – regularnie wybijają bestii zęby, waląc żelazem w wyszczerzoną mordę ruskiego Niedźwiedzia.«

»Jakby dla riposty – w drugiej połowie XIX wieku i w pierwszych dekadach XX wieku mnożyły się na Zachodzie prace tamtejszych historyków, opisujące Polaków jako heroicznych twardzieli, insurekcyjnych zawadiaków, nieustannie skaczących Rosji do gardła. Tytuł jednej z nich, „Poland – the Knight Among the Nations” (“Polska – rycerz wśród narodów”), kilkoma słowami streszcza istotę. «

»Pomijając wszystko inne – już tylko jeden fakt, że każde z powstań kształtowało i umacniało antyniewolniczą TOŻSAMOŚĆ NARODOWĄ, dowodzi ich niezbędności, nawet za tak straszną cenę jak Niagara krwi i tysiące Sybirów. … musimy uznać, że w całym naszym długu wobec przeszłości - bunty są najcenniejszym klejnotem. I że zamiast międlić głupie pytania o ich potrzebie – winniśmy skakać z radości oraz bić pokłony cieniom rebeliantów. «

»…możemy uświadomić sobie nieodzowność wszystkich danin krwi i całopalnych ofiar. Były konieczne dla wyposażenia wielu generacji Polaków w POCZUCIE GODNOŚCI. Bez niego nasza TOŻSAMOŚĆ NARODOWA byłaby śmieciem. «

»Bez nich – bez tych „samobójców narodowych” kultywujących „bohaterszczyznę” – zabrakłoby Polski na mapach XX wieku. «

Ego i duma, poczucie wartości własnej. Warto było wysłać na śmierć setki tysięcy ludzi i zrujnować kraj dla POCZUCIA GODNOŚCI, żeby pan Łysiak i jemu podobni mógł poczuć się lepiej myśląc o sobie, o tym jak ich przodkowie niby to pokazali „zaborcom” i „kacapom”, o tym że ktoś na zachodzie napisał kilka ładnych słów. Wszystko to żeby polski „patriota” mógł się grzać w poczuciu polskiej narodowej godności.   

Lubię to! Skomentuj52 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura