Nad wyjściem UK z UE (choćby formalnym) można napisać wiele, ale spójrzmy na formowanie się Stanów Zjednoczonych. Początkowo nie istnieją Stany Zjednoczone, tylko luźna konfederacja na mocy Confederation Articles. Ponieważ rozmaite stany nie przestrzegają postanowień kongresu dochodzi nawet do małej rebelii. Od pewnego momentu wzrasta ruch federalistyczny opowiadający się za utworzeniem wspólnego centralnego rządu dla Stanów Zjednoczonych. Przedstawicielami ruchu są John Adams, Alexander Hamilton i Jerzy Waszyngton. Z początku dążą do ustanowienia konstytucji co spotyka się z zupełną odmową anty-federalistów postulujących suwerenność stanów. Część anty-federalistów np. Thomas Jefferson, potem godzi się na ustanowienie konstytucji, ale tylko jeśli będzie zawierała tzw. Bill of Rights, czyli Kartę Praw (obywateli USA), jednak pozostaje sceptyczna wobec prób ustanowienia silnego rządu federalnego czy banku centralnego (Hamilton postuluje, aby bank ten zarządzał długiem wszystkich stanów powstałym po wojnie z Brytyjczykami). Początkowo istnieje nawet partia federalistyczna, która po czasie traci na znaczeniu, zaś poparciem cieszy się partia republikańsko-demokratyczna, do której należy Jefferson (później 3 prezydent USA). O ile w tym wypadku były opory przed federalizacją to postanowiono przychylić się do niej ze względów ekonomiczno-pokojowych (wyraz tego można nawet znaleźć w krótkiej preambule i w późniejszych poprawkach do konstytucji).
Idźmy ok. 50 lat do przodu, a Texas, który jest wtedy częścią Meksyku, w odpowiedzi na ustanowienie Centralistycznej Republiki Meksyku (scentralizowania władzy nad częściami składowymi), dokonuje rewolucji i ogłasza niepodległość. 10 lat później decyduje o przyłączeniu się do Stanów Zjednoczonych. Kilka lat później po bodajże 8 nieudanych wyborach prezydentem USA zostaje Abraham Lincoln. Do senatu przegrał z demokratą argumentując, że trzeba przestać rozszerzać niewolnictwo. Dzisiaj demokraci głównie utożsamiają się z obroną mniejszości etnicznych w USA, zaś ówcześnie byli popularnymi zwolennikami niewolnictwa. Najpierw dostaje się do Izby Reprezentantów gdzie swoją działalnością przyczynia się do inwestycji w drogi czy linie kolejowe. Dalej nie ubiega się o reelekcję i na pewien czas odchodzi z polityki, po to by po kilku latach dołączyć do nowej Partii Republikańskiej. Ponownie startuje tym razem na prezydenta i wygrywa, czym prowokuje rolnicze, mniej zaawansowane i niewolnicze stany południa (w tym Teksas) do wystąpienia z Unii i ukształtowania Skonfederowanych Stanów z oddzielną konstytucją wzorowaną na USA, w której zabrano część praw stanów, dodano kilka innych, zmieniono kilka innych rzeczy niezwiązanych z niewolnictwem i oczywiście potwierdzono prawo do posiadania niewolników i zakaz handlu nimi inaczej jak w przypadku handlu między CSA, a USA, zniesiono bariery celne pomiędzy stanami skonfederowanymi. W wojnie secesyjnej ginie masa ludzi, ale w końcu Generał Lee (pochodzący z północy zresztą) przegrywa pod Gettysburgiem i Konfederacja zostaje zlikwidowana, a Lincoln niedługo po tym zostaje zastrzelony przez sympatyka Południa. Niektórzy wrzucają na profilowe flagi konfederacji, ale w praktyce konfederacja z jednej strony nie była bardziej liberalnym projektem(wyjątek może stanowić impeachment urzędników z nadania), ani także nie była bardziej etatystyczna, była po prostu projektem, który miał zagwarantować Stanom Skonfederowanym niezależność wobec USA i przetrwanie prawa do posiadania niewolników. Jak widać, tworzenie Unii nie jest proste i może zawsze prowadzić do wystąpienia części składowej. W tym wypadku w większości wszyscy mówili tym samy językiem, a różnili się jedynie poglądami. Błędem Unii Europejskiej - taki wniosek się nasuwa - jest zbyt konsekwentne i szybkie dążenie do utworzenia federacji i ciągłe centralizowanie szczególnie wokół silnych państw UE. Wydaje się również, że siła jaka podąża za tworzeniem się Unii jest spoistość prawna i kulturowa oraz względna integralność; problemy natury społecznej i politycznej mogą nie przezwyciężyć tej dążności.
Historii UE nie będę w tym poście przytaczał (w innym jak najbardziej), ale jej pierwowzory są napewno wmiarę wolnośćiowe i chadeckie.
Unia ostatecznie przetrwa, przynajmniej na obecnej epoce historycznej, ponieważ jej kluczowym punktem jest spoistość i integralność. Nacjonalizmy, póki unia nie ingeruje w sposób szczególny, w kulturowe pierwiastki społeczeństwa, nie mogą wygrać z tą dążnością do stworzenia spoistego rządu politycznego. Jedyny czynnik, który przemawia za dezintegracją jest w braku porozumienia i stopniu ingerencji w procesy społeczne i gospodarcze, a te coraz częściej dają się Unii we znaki. Jednak różnego rodzaju populizmy nt. Unii i jej rozpadu, "rozlecenia" podsycane narracją o kryzysie w Unii są błędne ponieważ ignorują fakt, że siły dążenia do zintegrowania są znacznie silniejsze i nawet pomimo bezsensownych z punktu widzenia obywatela rozwiązań gospodarczo-społecznych Unia trwa bo chce się zintegrować. Większość ludzi raczej nie patrzy na jej wybitnie fasadowy charakter, w niektórych częściach. To już stany zjednoczone Europy przypominające USA w XIX i XX wieku brzmią lepiej niż projekt, w którym masowo tworzy się prawo w sposób hurtowy i nie przemyślany. Za większością głównego prawa stoją ugadani szefowie frakcji w UE. Jest to istotne ponieważ gdyby UE miała przetrwać w myśl USA, musiałaby mieć swój Kongres i swojego Prezydenta, a idee oprzeć o model wolnościowo-konserwatywny, ponieważ wtedy rządy będą opierały się o elektowanego prezydenta i wolę przedstawicieli, którzy muszą liczyć się z obywatelami, a nie stosować prawa jako wytycznych do codziennego życia. Tak wyobrażali sobie ją Polacy kiedy wstępowaliśmy. Obecnie ich przekonania dot. Unii uległy zmianie na czynniki finansowe, nie moralne i ideowe. Również POLEXIT to z punktu widzenia obywatela straszna porażka, ponieważ w imię polityków lat 80 i 90 nie zamierzają tracić przynajmniej teoretycznych profitów płynących z bycia w UE. Jedynym rozwiązaniem dla państw członkowskich by UE była projektem realnym, jest powrót do idei UE jako politycznego stabilizatora w koncepcji tzw. Europy Ojczyzn lub powrót UE do liberalno-konserwatywnych wartości i zastosowania się do mechanizmów ograniczania władzy, check and balances i zmniejszenia produkcji prawa do racjonalnych potrzeb.
Inne tematy w dziale Polityka