10 obserwujących
130 notek
168k odsłon
  481   1

Próba zrozumienia Ojca Świętego

     Szaleniec idzie w kierunku prawie bezbronnego tłumu ludzi trzymając w ręce bombkę. Wystarczająco dużą bombkę, żeby z tłumu zostało niewiele. Idzie z tą bombką i wykrzykuje jaki to jest skrzywdzony przez wszystkich dokoła, a zwłaszcza przez ten tłum i sprzyjających mu innych ludzi. Krzyczy, że zrobi z tymi ludźmi porządek i ze wszystkimi, którzy ich popierają, nauczy ich wszystkich posłuszeństwa i szacunku do siebie.


     Co może zrobić widzący to bezbronny Człowiek, który jedyne co posiada to wystarczająco mocna tuba, która pozwoli mu na bycie słyszanym przez szaleńca? Może na przykład:

1. Odwrócić się i stwierdzić, że to nie jego sprawa.

2. Krzyknąć do szaleńca - ty obłąkany bucu, łachudro, zostaw tych ludzi, to oni mają rację, a ty jesteś nikim; niech cię piekło pochłonie.

3. Zapytać głośno, ale bez wrzasku - człowieku, czyżby ten tłum czymś Cię skrzywdził? Może chciałbyś porozmawiać? Jestem do twojej dyspozycji, powiedz tylko kiedy moglibyśmy się spotkać.


     Która opcja da największe prawdopodobieństwo, że szaleniec, przynajmniej na chwilę zwolni kroku, przełoży bombkę z ręki do ręki, być może zastanowi się. Umożliwi tym samym ewentualne lepsze zorganizowanie się tych, którym szaleniec zagraża.


Próbuję zrozumieć Człowieka. 

Lubię to! Skomentuj64 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale