Starając się maksymalnie obiektywnie patrzeć ostatnie występy Ruchu Palikota, oraz ich opisy w mediach, nadal nie mogę zrozumieć jednej rzeczy.
Dlaczego nikt nie widzi różnicy między katolikami praktykującymi i nie praktykującymi ?
Instytucja kościoła faktycznie w ostatnich latach mocno straciła w oczach wielu Polaków, w rozmowach z młodymi ludźmi (ale nie tylko młodymi) słyszy się, że nie chodzę do kościoła, bo mnie ksiądz denerwuje, bo robią problemy, żeby przyjąć sakramenty, bo zbyt silnie ingerują w sprawy kraju, podrzuca się im „łatkę”, że każdy ksiądz to pedofil itd.
Jak ich pytam, czy wierzą w Boga, albo czy znają bardziej uniwersalne normy etyczne niż Dekalog, to po namyśle jednak stwierdzają, że są katolikami, którzy nie chodzą do kościoła.
Co sobota setki, a może i tysiące młodych bierze ślub kościelny, w maju zdecydowana większość drugoklasistów idzie do Pierwszej Komunii, po co to robią ?
Czy 100% wierzących katolików to wyznawcy PIS i słuchacze Radia Maryja ?
Jeżeli tak, to czy 80-90 % Polaków to nie-katolicy ? Moim zdaniem, jest to kolejny etap utraty wartości czegokolwiek. Obecnie ani nauczyciel, ani lekarz, ani tym bardziej ksiądz nie jest osobą szanowaną. Trudno mi nawet wymienić kto obecnie jest w Polsce osobą szanowaną: politycy, gwiazdy kina, czy muzyki ? A czy w Polsce w ogóle tacy są ?
Kiedyś słyszałem „dowcip”:
-Jakie kiedyś były najważniejsze wartości dla młodzieży ?
- Bóg, Honor, Ojczyzna,
-Dobrze, a teraz ?
-Ehm… Kasa, iPad2 i cracki do Fify 2012 ?
-…
Z dnia na dzień coraz mniej mnie ten „dowcip” śmieszy.


Komentarze
Pokaż komentarze