Niesiołowski przed chwilą w TVN24 najpierw jak zwykle zrzucił całą winą za zbrodnie na PIS, a potem stwierdził:
"najprawdopodobniej te 8 kul było dla mnie" - tyle tylko, że w biurze PO nikt nie wykrzykiwał żadnych gróźb przeciw komukolwiek.
Dalej Niesiołowski stwierdził, że zapewne zabojca przyszedł już z pistoletem i prosto z jego biura poszedl do PIS.
Dodatkowo w biurze Niesiołowskiego zabójca pytał o adres biura PIS, co jest dziwne, bo ten adres znał świetnie, gdyż widziano go, że przychodził pod to biuro wielokrotnie!
Następny problem w tym, że musiałby tam iść podnad 2,5 godziny...
Nie widziano go też aby oczekiwał tak długo przed biurem PIS.
Mógł więc wrócić po broń i wykonać wyrok na znienawidzonych (także przez Niesiołowskiego) PISowcach.
A może raczej chciał się pochwalic większą od Niesiołowskiego nienawiścią do PIS?
Konia kują, a żaba (Niesioł) nogi podstawia...
Wszystko byloby OK, gdyby nie znany fakt, że jest on drugim po Palikocie siewcą nienawiści nadal inspirującym akcje przeciw PISowi.
Niesiołowski podaje się dziś za cudownie ocaloną ofiarę, ale wszystko wskazuje na to, że był i jest co najwyżej idolem gotowego do zbrodni antykaczyzmu...


Komentarze
Pokaż komentarze (7)