Czy wiceprzewodnicza Komisji Europejskiej manipuluje dyrektywą nt. pracy
homoseksualistów w szkołach?
Na wybiórcze traktowanie przez wiceprzewodniczącą Komisji Europejskiej,
komisarz ds. sprawiedliwości, praw podstawowych i obywatelstwa Viviane
Reding dyrektywy o niedyskryminacji wskazuje dla KAI specjalista od prawa UE prawnikodpowiadając 26. 10. pisemnie na interpelację znanego działacza
gejowskiego i lewicowego europosła Michela Cashmana, z 30 września br.
dotyczącą stanowiska w sprawie pracy w szkołach katolickich osób o
orientacji homoseksualnej zaprezentowanego przez min. Elżbietę
Radziszewską, pani komisarz przytoczyła jedynie część unijnej dyrektywy,
dotyczącą szkół katolickich, pomijając milczeniem kwestię etyki, która
również jest zapisana w dokumencie.
Odpowiadając Cashmanowi, pani Reding stwierdziła, że zgodnie z
Europejską Dyrektywą o Równości w Zatrudnieniu (2000/78/EC 1) nie wolno
dopuszczać się dyskryminacji w zatrudnieniu, m.in. ze względu orientację
seksualną. Jedynym ograniczonym wyjątkiem od tej ogólnej zasady są
sytuacje konfliktu podstawowych praw człowieka. Dotyczy to szczególnie
organizacji, których etos jest oparty o religię lub wiarę i które mogą
domagać się od zatrudnionych w nich osób lojalności wobec tego etosu.
Pani Reding nie odniosła się do innych zarzutów brytyjskiego europosła.
Prawnik zauważa, że pani komisarz Reding odniosła się jedynie do
kwestii wiary a pominęła milczeniem kwestię etyki, która również jest
zapisana w dokumencie („gdzie etyka bazuje na religii lub na
przekonaniach”). Jego zdaniem pani Komisarz zwyczajnie niedokładnie
przeczytała tekst cytowanej dyrektywy, albo świadomie manipuluje jej
treścią. W jednym lub drugim przypadku jej interpretacja jest całkowicie
błędna. Po drugie, opinia Komisji Europejskiej nie jest orzeczeniem
prawnym, tym bardziej, że została wydana bez podania jakichkolwiek
argumentów za taką właśnie interpretacją.
Z treści wynika, że zapisy punktu 4.2 cytowanej przez Panią Komisarz
Dyrektywy o niedyskryminacji (2000/78/EC 1) odnoszą się w całej
rozciągłości do osób zatrudnianych w organizacjach, instytucjach a także
szkołach wyznaniowych, wiec także tych noszących przymiotnik katolicki.
„Takie instytucje konfesyjne z ich natury i zgodnie z Prawem
Kanonicznym, mają obowiązek kierować się etyką katolicką, a ta promocji
homoseksualizmu przez nauczyciela nie toleruje i tolerować nie może. To
właśnie w szkole postawa moralna nauczyciela jest warunkiem nieodzownym
jego zatrudnienia, bo właśnie w szkole kształtują się postawy moralne na
całe życie. W tej sprawie Kościół musi powiedzieć „non possumus” i to za
każdą cenę!.
Inne rozumienie tej dyrektywy byłoby niezgodne z intencja
prawodawcy i logiką samego prawa. Poza tym, Traktat Lizboński mówi
jasno, że sprawy wyznaniowe nie należą do kompetencji Unii Europejskiej.
„Życzyłbym sobie aby Pani Komisarz Reling nie wychodziła poza swoje
kompetencje i nie interpretowała dyrektyw według własnego widzimisię”-
stwierdził prawnik unijny dla KAI.
Publikacja za zgoda KAI


Komentarze
Pokaż komentarze (2)