W moim odczuciu kościół jest bardzo potrzebny. Wielu ludziom, ale nam, Polakom, chyba szczególnie. Nie widać niczego, co mogłoby go zastąpić. Myślę tu nie tylko roli Kościoła w ważnych dla ogromnej większości ludzi sprawach wiary w Boga, ale też jego roli społecznej. Wygląda jednak na to, że Kościół zagrożony jest również przez akceptowane powszechnie mechanizmy wiązane z demokracją. I nie idzie tu o rozmaite "globalizacje", LGBT czy podobne sprawy, ale o tzw. soboralność.
Myślę, że niewiele osób o tym słyszało i kojarzy istotę sprawy. Ja, uczciwie mówiąc, nie do końca, bo z jednej strony nie byłbym skłonny wyrzec się dziś demokracji, z drugiej pamiętam,że jeden mądry pisarz miał napisać, iż "Jak Boga nie ma, to wszystko wolno" .
Ja nie potrafię ocenić jakie są perspektywy tego zjawiska. Być może jest to jedna z wielu "sprzeczności"/niespójności (nie potrafię tego adekwatnie wyartykułować), z którymi musimy żyć. Tak jak z nadzieja na lepsze jutro i słowami "memento mori" z tyłu głowy.
Komentarze
Pokaż komentarze (8)