Dziś zauważyłem wpis.
I mocno mnie to zaskoczyło. Sam byłem kiedyś ostro zastraszany za "nieprawomyślne" wypowiedzi, dostałem nawet pisemny zakaz wypowiadania się, więc trochę mnie to wkurzyło. Zdumiało mnie też stwierdzenie, że dziś można kogoś jeszcze o takie rzeczy zastraszać. Rozumiem, że można się sądzić, domagać odszkodowania czy coś podobnego. Ale nie zastraszać.Umieściłem więc pod tym komentarzem swój o trści:
(2) "Nagle gazeta,w wolnym kraju,gdzie jest krzyk o wolne Media,pokazuje inne oblicze ukochanego przez niektórych Tuska,jest zastraszana."
Kto zastrasza? To co robi prokuratura?!"
Potem przy okazji odpowiadania na wpis innego blogera zerknąłem na oceny obu wpisów. No i było tak.
(1) 15 pozytywnych i 1 negatywna, w sumie 16 opinii
(2) 1 pozytywna i 4 negatywne, w sumie 5 opinii.
I tu kumać przestałem. Pierwszy komentarz (komentarz (1)) ewidentnie wyraża oburzenie z tytułu - jak pisze Autor - zastraszania GP. Nie napisał przez kogo, ale mogę go zrozumieć. Może sam się boi,ze ktoś go będzie zastraszał. I ja to oburzenie podzielam. W normalnym kraju nikt nikogo zastraszać o nie powinien. Od rozstrzygania czy taka okładka jest czy nie jest w porządku są sądy. Tak więc reakcja 15 pozytywnych do 1 negatywnej oceny jest jaknajbardziej OK i dobrze o społeczności S24 świadczy. Ja w moim komentarzu to właśnie napisałem. No i tu okazało się, że społeczność jest innego zdania. Wszystko byłoby w porządku, bo to mogą być opinie zupełnie różnych ludzi, ale zdumiony jestem w takim przypadku brakiem reakcji na informację o zastraszaniu. I to nie blogera, ale opiniotwórczej gazety. I wygląda na to, że poza mna nikt tego nie zauważył.
Kto z Państwa to rozumie?



Komentarze
Pokaż komentarze (3)