Tego jeszcze nie było. Załączam fragment artykułu z "Kresów" o nowych obowiązkach(?)/zadaniach(?) księdza, który - w moim przynajmniej odczuciu - zrobił dla sprawy normalizacji stosunków polsko - ukraińskich więcej niż ci, którzy to robić powinni.
"Prowadzący wywiad red. Bogdan Rymanowski przypomniał słowa księdza, który zwrócił uwagę, że przez 8 lat rządów prezydent Andrzej Duda nic konkretnego w sprawie upamiętniania ofiar ludobójstwa nie zrobił, więc niech powie wprost, że przez ostatnie dwa lata kadencji już się tym nie zajmie.
W odpowiedzi Przydacz twierdził, że prezydent „dużą część swojej prezydentury” poświęcił tematyce pamięci historycznej. Wspomniał też o wizycie Andrzeja Dudy na Wołyniu w 2018 roku. Jego zdaniem, za sukces należy uważać to, że po latach Ukraińcy odsłonili posągi lwów na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie, wcześniej przez lata zamknięte w „pudłach”.
– Tego ks. Isakowicz-Zaleski oczywiście nie powie, bo ma swoją agendę, w której chce zaostrzać te relacje – powiedział szef Biura. Na uwagę prowadzącego, że duchowny ten jest reprezentantem rodzin wołyńskich, Przydacz zaczął polemizować:
– Pytanie, na ile ma rzeczywiście mandat do tego i na ile jest skuteczny w tym. Też chciałbym zapytać [go – red.] jako reprezentanta rodzin wołyńskich, na ile skutecznie doprowadził do tego skutku, który sobie założył. Czy rzeczywiście, na skutek działania tego typu Ukraińcy przeprosili rodziny wołyńskie, czy jest skuteczny ks. Isakowicz-Zaleski, czy nie jest?"
Całość tekstu pod linkiem :
https://kresy.pl/wydarzenia/przydacz-oskarza-ks-isakowicza-zaleskiego-ze-przez-8-lat-rzadow-pis-ukraina-nie-przeprosila-za-wolyn/



Komentarze
Pokaż komentarze (2)