Z pewnością w wyborach 2007 wyborcy dali do zrozumienia, że zużył się projekt IV RP. PiS nie był w stanie zorganizować wystarczająco dużo entuzjazmu, aby przekonać ludzi, że projekt ten wart jest kontynuacji. Polityka uprawiana przez wskazywanie wewnętrznych wrogów państwa i budowanie poczucia strachu przed sąsiadami przegrała ze złożoną przez PO obietnicą powszechnej zgody i powrotu do normalności.
Na razie widać, że wyobrażenia PO co do powrotu do normalności po rządach PiS różnią się od nadziei na normalność, jakie miały różne grupy zawodowe. Dla PO normalność to marketing polityczny i kontrola wydatków budżetowych. Ludzie oglądający normalność w spotach PO widzieli raczej obietnice wzrostu płac i usługi publiczne dobrej jakości. Choć sytuacja ta przypomina lata 90. to jednak osadzona jest w zupełnie innym kontekście. Dziś nie będzie już można protestujących grup społecznych delegitymizować przez przyklejanie im etykiety roszczeniowców i nazywanie ich homo sovieticusami tak jak robiono to w czasach transformacji. Nie ma też już na co czekać wszak jesteśmy w NATO i Unii Europejskiej.
Dziś dostępna oferta polityczna składa się zatem z przetrąconego projektu IV RP i skazanej na porażkę próby uprawiania polityki w duchu III RP. Brak wyrazistego sporu odbija się na bieżącej polityce wypełnianej kłótniami o to, że ktoś spóźnił się z telefonem, albo zniszczył laptop. Stare elity nie wydają się dziś zdolne do wykreowania nowych podziałów i nowych wizji. W tej sytuacji ktoś zdolny do wymyślenia na nowo celu do jakiego mogłaby prowadzić polska polityka będzie rozdającym karty. Kto wie może właśnie ze względu na coraz większą wsobność świata politycznego i przyszłe wybory wygra partia, która jeszcze nie rządziła?
dr Maciej Gdula w ramach projektu Polska Wybiera 2007


Komentarze
Pokaż komentarze (12)