0 obserwujących
34 notki
67k odsłon
  1199   0

Dyplomacja potrzebuje uczciwości, ambicji i kompetencji

W wielu regionach Polski oraz w wielu sektorach życia społeczno-politycznego Polacy domagają się zmian. Dotychczasowa polityka demonizowania opozycji i zapewniania miłej atmosfery przy zabawie z czekoladowym orłem nie jest już akceptowana. Pod naporem żądań odbywają się referenda i przyspieszone wybory, a rząd koalicji PO-PSL dokonuje w niektórych dziedzinach drastycznych zmian (głównie fiskalnych), w innych desperacko próbuje markować reformy (np. OFE), wrzucać do debaty publicznej „postępowe” tematy zastępcze (np. związki partnerskie) lub wreszcie posuwać się do brutalnych prowokacji (np. w sprawie katastrofy smoleńskiej). Głęboko schowali się euro-entuzjaści, zaniepokojeni sytuacją Unii Europejskiej. Minister Nowak nie otwiera nowych odcinków dróg. Kancelaria Prezydenta i MON ścigają się, kto stworzy lepszy program zbrojeniowy dla polskiej armii, gdyż dostrzeżono tam jak pogarsza się bezpieczeństwo kraju. Może chcą wreszcie poprawić nasze bezpieczeństwo, a może tylko dać oręż Tuskowi, który zapowiedział, że bez walki władzy nie odda. W całej Platformie Obywatelskiej trwa debata jak przetrwać.

Świat według Radka

Można powiedzieć, że wszędzie wojna, ale głowa Radka Sikorskiego spokojna. On nie pęka! Jakaś dekoniunktura wokół Polski? To „depresyjne urojenia opozycji” zdaniem Sikorskiego. Z jego ust płyną choć dialektyczne, ale nadal uspokajające opinie i przechwałki. Jego zdaniem pozycja Polski jest płytka ale mocna, nieugruntowana ale dobra etc. Jesteśmy solidnym partnerem, zręcznie nawigującym w kwestiach pakietu klimatyczno-energetycznego. Wystarczy tylko podwoić nasze PKB i w ciągu jednego pokolenia będziemy równi najsilniejszym Europejczykom. A co zagraża Polsce? Oczywiście opozycja! Smoleńska sekta wyznająca spiskowe teorie, która po wyborach wykręci Europie numer! Proste, bezmyślne, bezrefleksyjne i naiwnie optymistyczne myślenie o Polsce i świecie. Taka „cała prawda całą dobę” wspierana jest przez jedną z telewizji oraz „pierwsze radio informacyjne”.

Polska dyplomacja musi zerwać z infantylną propagandą sukcesu i zafałszowanym obrazem otoczenia międzynarodowego. Dyplomacja potrzebuje uczciwej diagnozy międzynarodowego otoczenia Polski. Następnie zdefiniowania naszej racji stanu, interesu narodowego czy ambitnego określenia pozycji Polski w regionie i świecie. Dalej, stworzenia bogatego instrumentarium reagowania na wyzwania i realizacji postawionych celów. Wreszcie dyplomacja potrzebuje kompetentnego ministra, uczciwego diagnostyka i ambitnego wizjonera, fachowo posługującego się dyplomatycznym instrumentarium.

Diagnoza otoczenia

W licznych wypowiedziach, wielokrotnie wspominałem, że bezpieczeństwo Polski nie jest dane raz na zawsze. Oczywiście, że nie może być zadaniem polityków straszenie społeczeństwa. Jednak bycie przezornym, mądrym przed szkodą, to nie fobia, czy depresyjne urojenia. To elementarny obowiązek polityka, aby zachować w społeczeństwie uczciwy dyskurs i obywatelską, odpowiedzialną postawę wobec zewnętrznych problemów państwa. Stąd konieczność przypominania jakich sąsiadów mamy na wschodzie, na jakie problemy napotykamy w naszym regionie, gdzie mamy nadal nierozwiązane (zamrożone) konflikty. To obowiązek informowania o ambiwalentnej postawie sojuszników wobec naszych problemów i wyzwań.

Uczciwość powinna szczególnie obowiązywać wobec naszej sytuacji w Unii Europejskiej. Ta instytucja przeżywa poważny kryzys koncepcyjny. Debata o metodach wyjścia z kryzysu powinna być otwarta dla wszelkich środowisk politycznych i każdych recept. Powinniśmy się kierować w tej debacie kalkulatorem i polską racją stanu opartą na naszych interesach bezpieczeństwa. Jak dotąd debata zbacza na ideologiczne manowce wyznaczone przez doktrynalnych euro-entuzjastów, myślących często utopijnie. Nie możemy ulegać presji, iż rozwiązań należy poszukiwać tylko w planach federacyjnych. Nie możemy poddawać się szantażowi, iż jesteśmy skazani na euro-walutę albo na marginalizację.

Ambicje i cele

W dobie kryzysu to najwyższy czas, aby zredefiniować naszą rację stanu, interes narodowy. Należy porzucić polityczną bierność charakteryzowaną przez puste slogany o pragmatyzmie, utrzymywaniu się w głównym nurcie, o przewidywalności i wiarygodności europejskiej. Owszem, ta bierność i spolegliwość została doceniona kilkoma nagrodami niemieckimi dla premiera Tuska. Jednak jej rezultatem jest faktyczna marginalizacja Polski w Europie. Nie decydujemy w Europie o niczym. Żaden Polak nie zajmuje decyzyjnego stanowiska. Sikorski ma rację, iż pytają nas kiedy przystąpimy do strefy euro. Ale to jedyne o co nas pytają, czyli kiedy oddamy międzynarodowym rynkom finansowym resztę naszych aktywów bankowych.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale