36 obserwujących
457 notek
713k odsłon
1233 odsłony

Syf się wymknął spod kontroli

Wykop Skomentuj21

 

W epoce kryzysu wiarygodności sondaży, proponuję uruchomić osobistą aktywność – mając przy tym na uwadze że liczy się nie wynik ale tendencje. Proszę – podobnie jak ja – spytać swoich znajomych (bez stosowania jakichkolwiek kluczy) co sądzą o sytuacji w której zakupiony przez nich towar – dajmy na to kran, samochód albo telewizor, psuje się co kilka dni, trzeba go dopiero dopracować i regularnie naprawiać.

Następnie proszę odczekać kilka dni aby rozmyć skojarzenie kontekstu i tą samą grupę „respondentów” spytać co sądzą o uchwalaniu wadliwych ustaw i regulacji prawnych – dajmy na to pakietu onkologicznego, ustawy refundacyjnej, nowego prawa budowlanego czy nawet jakości nowego podręcznika dla sześciolatków.

Nie chcę oczywiście psuć zabawy, ale pokuszę się o sugestię, że w ten prosty sposób bez trudu uzyskacie Państwo wiarygodny obraz tego jak rozkłada się poparcie polityczne wśród Państwa znajomych.

Oczywiście najbardziej nurtująca będzie optyka tych spośród nich, którzy na pierwsze pytanie zareagują oburzeniem, zaleceniem bezwarunkowego zwrotu towaru, odebrania zapłaty i ukarania sprzedawcy - na drugie zaś spokojnie i bez emocji odrzekną że „błędów nie popełnia tylko ten kto nic nie robi”, że najważniejszą rzeczą jest że uchwalono nowe prawo i nawet jeśli wadliwe to teraz jest przecież mnóstwo czasu na jego naprawę i nowelizacje.

U mnie wynik był taki, że znaczny kontrast w odpowiedziach na oba pytania (oburzenie na wadliwy towar zakupiony do swojego domu i duża tolerancja dla wadliwych aktów prawnych ustanawianych przez sejmową koalicję) był wprost proporcjonalny do dużego zaangażowania emocjonalnego w poparcie dla obecnej ekipy rządzącej.

Jaki fenomen powoduje, że im większy komfort i wyśrubowaną jakość towarów wielu Polaków żąda w swoim domu – tym większy, jak to określił Paweł Graś: syf, są w stanie tolerować w życiu państwa, uznając że ten syf ich nie dotyka?

Odpowiedź, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wydaje się oczywista: po pierwsze za urządzenia kupowane do domu muszą zapłacić a kosztów wadliwej jakości aktów prawnych, które są  towarem oferowanym przez władzę nie zauważają, po drugie jakość urządzeń domowych rzutują na komfort ich życia, a ustawodawstwo państwa z jakichś powodów uznali za otoczenie które ich nie dotyczy. Niestety bardzo boleśnie dla nich samych ta sielankowa wizja świata zaczyna się okazywać ideą fix – a powodowany niekompetencją władzy syf który miał dotyczyć tylko „roszczeniowych i niewykształconych” z małych ośrodków, zaczyna ich dziś dopadać w najbardziej istotnych sprawach.

Z rosnącym rozgoryczeniem przekonują się o tym prywatni przedsiębiorcy, którym obiecano kordon ochronny i wręcz polityczny mur oddzielający zasady w jakich będą zarabiali pieniądze od tego całego „syfu” w jakim będą funkcjonować firmy państwowe. „Syf” dogonił też tych którzy wykorzystując możliwości jakie dało wejście do Unii uciułali pierwsze konkretne pieniądze i chcieli je zainwestować w jakiekolwiek przedsięwzięcie budowlane, a dziś bezradnie, miesiącami opłacają kolejnych publicznych pośredników w urzędach bo system polityczny państwa potrzebował dodatkowego elektoratu któremu zaoferował stałą pensję. Obuchem w głowę dostali też ci którzy ośmieleni wzrostem swoich dochodów rzucili się odważnie na kredyt we Frankach i trudno im dziś pojąć jak to możliwe, że wzrost ceny waluty o kilka procent – czyli ryzyko które zgodnie ze zdrowym rozsądkiem brali pod uwagę – w zestawieniu z ukrytym dla nich  „syfem” prawa bankowego – spowodował że muszą teraz oddać o dwieście czy trzysta procent więcej – czego, żyjąc w świecie kolorowej reklamy usług bankowych z udziałem ulubionych gwiazd ekranu – kompletnie nie przewidzieli.

„Syf” miał dotyczyć tylko tych którzy się nie załapali do środowiska konsumentów PKB. Tych którzy nie przyjęli zaproszenia do światłego środowiska „know how” – które w zamian za poparcie jakiego udzielą w wyborach przystąpią do dobrze opłacanych z publicznej puli elit „zarządzających zasobami ludzkimi”. Owszem – tą ofertę przyjęło i zaakceptowało liczne grono wyborców dzisiejszej władzy. Niestety jednak na ten „statek miłości” wsiadło zbyt wielu pasażerów i właśnie zaczął tonąć, a brudna woda do której dotychczas z góry pluli zaczyna zalewać już nawet pokład dla V.I.P.-ów.

To się po prostu nie mogło udać. Nie da się bowiem tak skonstruować żadnej struktury w której zbyt duża część uczestników wyłącznie czerpie zyski nie dokładając ani grosza do wspólnej kasy.

Ileż razy – i to naprawdę wielu z nas, prywatnych przedsiębiorców, narzekając na kłody absurdalnych przepisów i kosztów  rzucanych codziennie pod nogi przez kolejne wymagania kolejnych urzędników, słyszeliśmy od życzliwych doradców: „rzuć to, szkoda zdrowia – idź do pracy do urzędu”. Ta zasada jest w Polsce Platformy Obywatelskiej tak głęboko zakorzeniona że nawet już nie oburza. Nie dajesz rady swoją pracą zapłacić administracyjnym pośrednikom? – przejdź na ich stronę – niech tacy jak teraz ty od jutra zarabiają na ciebie. Przyłącz się do grupy której ten cały „syf” się opłaca.

Wykop Skomentuj21
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale