120 obserwujących
643 notki
759k odsłon
8651 odsłon

Papież w "Egipcie" czyli rozłam w Kościele potęguje rozkład Europy

Wykop Skomentuj33

CZ. I  Niewola islamska chrześcijaństwa i Europy

CZ.II  Schizma - czyli jak marksizm niezauważalnie wcielił się w doktrynę Franciszka


Wczoraj dobiegła końca dwudniowa wizyta papieża w Egipcie. Jaki był jej cel, sens i treść i jak rzutuje ona na rysujący się w Kościele od dłuższego czasu podział? Czy ma w ogóle sens tego typu „rozmowa” z islamem, jaką zaprezentował nam Franciszek w dn. 28-29 kwietnia? Czy zaostrza wewnętrzny podział w Kościele, zbliżając się powoli do punktu krytycznego, podział o którym mówi się coraz więcej i w rezultacie którego porzucić chrześcijaństwo mogą rzesze wiernych? Podział, który dla wnikliwych obserwatorów, nawet tych spośród hierarchii watykańskiej – coraz bardziej zaczyna przypominać rozłam na dwa różne Koscioły: Kościół JP II i Benedykta XVI oraz Kościół „postępowy”, „odmrażany” Franciszka. Czy może powstać w Watykanie wewnętrzna „opozycja” względem socjalizującego Kościoła Franciszka, co zdaje się sugerować wypowiedź kardynała Roberta Saraha, prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów który mówi, że „Kościół popełnia błąd, kiedy sądzi, że jego podstawową misją jest zaradzenie problemom politycznym odnoszącym się do sprawiedliwości, pokoju, ubóstwa, przyjmowania uchodźców itp. przy jednoczesnym zaniedbaniu ewangelizacji”. Kardynał Sarah dodaje niezwykle ważną diagnozę i ostrzeżenie, cytując pewnego Włocha, który porzucił chrześcijaństwo na rzecz islamu: „Jeśli Kościół ze swą aktualną obsesją na punkcie sprawiedliwości, praw socjalnych i walki z ubóstwem zapomni w konsekwencji o swej kontemplacyjnej duszy, poniesie klęskę w swej misji i zostanie porzucony przez wielu swych wiernych, ponieważ nie będą już w stanie rozpoznać, co stanowi o jego specyficznej misji”. Na te pytania spróbuję odpowiedzieć. Notka składa się z dwóch, lecz ściśle powiązanych ze sobą części: I. treść i sens wizyty w Egipcie na tle konfliktu z islamem  II. istota i przyczyny coraz bardziej wyraźnego podziału na dwa zupełnie różne Kościoły.

1.

Głównymi punktami pobytu w Egipcie były trzy spotkania: z prezydentem Abdelem Fattahem Al-Sisim, wielkim imamem muzułmańskiego uniwersytetu z Al-Azhar, Ahmadem al-Tayebem oraz z patriarchą koptyjskim Tawadrosem II oraz uświęcenie pamięci niedawnych zamachów na chrześcijań kopytjskich. Spotkania, jak to spotkania, wszyscy nasłuchiwali bardziej wystąpeń papieża i jego gospodarzy – i tym chcę się zająć.

W telegraficznym skrócie, to papież mówił o tym, że pragnienie władzy, handel bronią i ekstremizm religijny stwarzają poważne problemy społeczne. Że wielu ludziom tego regionu brak jest chleba, wolności i sprawiedliwości społecznej. Że rozwój, dobrobyt i pokój są „dobrami niezbywalnymi, zasługującymi na wszelkie poświęcenie”, podobnie jak równość wszystkich obywateli, swoboda religijna i wolność słowa. Że pragnie pokoju dla całego tego regionu, „w szczególności dla Palestyny i Izraela, Syrii, Libii, dla Jemenu, Iraku, dla Sudanu Południowego”. No i że przemoc jest zła i zło jest złe („zło rodzi zło”).

Nie mówiono prawie nic o Koranie, o naturze islamu (tak jak kiedyś mówił Bededykt XVI). Nie mówiono ani słowa o mordowaniu chrześcijan na trzech kontynentach i bynajmniej nie przez terrorystów z ISIS, tylko przez najzwyklejszych, szeregowych muzułmanów. Gros czasu poświęcono wyklinaniu wcielonego zła, którym jest ISIS, albo ogólnie: terroryzm (o czym wszyscy zresztą, nawet Putin, , i bez tej konferencji pokojowej wiedzą) i udowadnianiu, że ISIS nie ma nic wspólnego z islamem, a islam z przemocą. I na tym rytualnym pochwyceniu kozła ofiarnego (ISIS, nieokreślony terroryzm, przypominający tak znany u nas, nie mający narodowości, niezidentyfikowany nazizm), złożeniu na jego grzbiet grzechów wszelkich i pognaniu go, hen, daleko poza zasięg oczu przemądrych i już oczyszczonych rozmówców – treść cała się zakończyła. Ale niektórym wątkom trzeba jednak przypatrzeć się bliżej, bo wpisują się one w temat jawiącej się na horyzoncie schizmy w Kościele.


Wnikliwy obserwator zauważy, że Franciszek wybitnie ułatwia sobie sprawę. Nie jedzie tam, gdzie mordują chrześcijan zwykli muzułmanie, tylko jedzie tam, gdzie sprawa jest ewidentna, gdzie zamachów dokonało ISIS. W takim np. Pakistanie niemożliwa byłaby konferencja pokojowa w stylu tej egipskiej. Żaden z imamów nie mógłby wygłosić fałszywego stwierdzenia, ze islam nie ma nic wspólnego z przemocą. Ma. Mówił o tym Bededykt. Mówią o tym każdego tygodnia agencje prasowe, choć poświęcają temu 10 razy mniej miejsca, niż zamachom terrorystów. Mówi o związku islamu z przemocą  nie tylko nienawiść do „niewiernych”, bardziej mówi o tym wzajemna bratobójcza nienawiść szyitów i sunnitów, ich nieskończona, oślepieńczo bezwzględna wojna i zwierzęca nienawiść do siebie. Nie ma innego islamu. Jest taki, jakim go rozumieją w Pakistanie i w tych wszystkich krajach Afryki i Azji, gdzie wciąż są rzezie chrześcijan za samo noszenie krzyżyka i wymienienie imienia Jezusa. Jest taki, jakimi są opętani imamowie z każdego islamskiego kraju.  

Wykop Skomentuj33
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo