Prokurator od Nowaka był chwalony przez Bodnara. Teraz grozi mu dyscyplinarka

Redakcja Redakcja Śledztwa Obserwuj temat Obserwuj notkę 72
Jan Drelewski może liczyć się z dyscyplinarką po tym, jak sąd zamknął polski wątek w korupcyjnej aferze Sławomira Nowaka. Prokurator jest objęty postępowaniem dyscyplinarnym. "Rzeczpospolita" pisze, że nawet były minister sprawiedliwości Adam Bodnar oceniał aktywność śledczego bardzo wysoko i określał jako wzór w zwalczaniu korupcji.

Dyscyplinarka po zamknięciu sprawy Nowaka

Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, prokurator okręgowy w Warszawie wystąpił o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec Jana Drelewskiego. Wniosek uzasadniono m.in. "oczywistą i rażącą obrazą przepisów prawa”, nieprawidłowościami przy stosowaniu środków zapobiegawczych, uchybieniem godności urzędu oraz działaniami, które mogły osłabiać zaufanie do prokuratury. Do dokumentacji dołączono także orzeczenia sądów, które doprowadziły do umorzenia sprawy. 

Najważniejszym momentem była decyzja Sądu Rejonowego Warszawa-Mokotów z września 2025 roku. Sąd - a konkretnie 29-letni asesor Arkadiusz Domasat, awansowany przez obecną KRS - umorzył sprawę jeszcze przed rozpoczęciem procesu, wskazując na "oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia”. Gdyby tego nie zrobił, prokuratura zażądałaby zwrotu dokumentów i wycofałaby akt oskarżenia - tak wynikało z ustaleń w trakcie posiedzenia sądu.  

Decyzja ta została następnie utrzymana w mocy przez sąd okręgowy. Po odsunięciu Drelewskiego od sprawy prokuratura wycofała zarzuty wobec Sławomira Nowaka i pozostałych oskarżonych w polskim wątku korupcyjnym. Byłemu ministrowi transportu grozi kara więzienia w związku z ukraińską aferą, wykrytą przez NABU przy przetargach na budowę dróg. Zarzuca się mu aż 17 przestępstw, dotyczących korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i prania brudnych pieniędzy.  


Zarzuty wobec Drelewskiego 

Wniosek o dyscyplinarkę zawiera także poważne zarzuty dotyczące sposobu prowadzenia postępowania. Mowa m.in. o stronniczości, przewlekłości śledztwa, stosowaniu "najdotkliwszych środków zapobiegawczych”, działaniu mogącym wyrządzić "maksymalne szkody” podejrzanym. To właśnie te elementy mają być podstawą ewentualnej odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratora. - Jeśli jest zarzut, że za długo i za intensywnie prowadziłem przesłuchania, to jest kuriozalny. Zresztą te przesłuchania odbyły się na wniosek Jacka P. - mówi "Rzeczpospolitej" Drelewski w reakcji na zarzut, jakoby zbyt długo przesłuchiwał Jacka P. Oskarżony przyznał się do winy, wskazał na rolę Sławomira Nowaka w toku śledztwa i poddał się dobrowolnie karze. Potem - jak opisuje Drelewski - żądał jego ukarania za prowadzone śledztwo. 

Sprawa wywołała silną reakcję środowiska prokuratorskiego. Przewodniczący Związku Zawodowego Prokuratorów Jacek Skała ocenił w "Rzeczpospolitej", że sytuacja może być przykładem naruszenia niezależności śledczego. Zwrócił uwagę, że jednym z najczęstszych sposobów wpływania na prokuratora jest odebranie mu sprawy lub przeniesienie jej do innej jednostki. Związek zapowiedział obronę Jana Drelewskiego.

- Najpierw bowiem jeden prokurator przychylił się do wniosku obrony o umorzenie sprawy za plecami autora aktu oskarżenia, a potem inny prokurator (szef Prokuratury Okręgowej – red.) zaskarżył tę decyzję i skierował zażalenie. W zażaleniu, co wynika z oficjalnego komunikatu, podniesiono zarzut obrazy przepisów postępowania. Jednocześnie z uzasadnienia środka zaskarżenia wynika, że taka obraza nie miała wpływu na treść rozstrzygnięcia. Tym sposobem kierujący zażalenie zdyskwalifikował swój własny zarzut - stwierdził Skała, opisując sprawę umorzenia polskiego wątku korupcyjnego Nowaka. W posiedzeniu sądu nie uczestniczył Drelewski, który zbierał dowody i miał największą wiedzę o kulisach śledztwa.  


Degradacja prokuratora Drelewskiego

W międzyczasie wobec prokuratora podjęto także decyzje kadrowe. Jan Drelewski został odwołany z delegacji w Mazowieckim Wydziale ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Decyzję podpisał minister sprawiedliwości Waldemar Żurek. Rzecznik dyscyplinarny prokuratora generalnego prowadzi wstępne czynności sprawdzające w tej sprawie.

Co istotne, działania prokuratora Drelewskiego były wcześniej oceniane pozytywnie. Były minister sprawiedliwości Adam Bodnar podkreślał jego profesjonalizm i zaangażowanie. Wskazywał m.in. na jego rolę w międzynarodowej polsko-ukraińskiej grupie śledczej oraz sukcesy w prowadzeniu jednego z najpoważniejszych postępowań dotyczących korupcji. Drelewski prowadził też do czasu degradacji sprawę podpalenia hali przy ul. Marywilskiej w Warszawie.

- Moja teczka personalna od półtora roku jest w sądzie pracy w związku z pozwem o nadgodziny. Wiem to na pewno, bo zajrzałem do niej w ostatnich dniach. Jest okładka i dwie kartki: jedna to podziękowanie za pracę przy oględzinach hali przy Marywilskiej, druga to dekret odwołujący mnie z delegacji w wydziale „PZ” - opowiedział "Rzeczpospolitej". 

 

Fot. Sławomir Nowak, były minister transportu/PAP

Red.

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj72 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (72)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo