127 obserwujących
810 notek
860k odsłon
  5461   0

Islam kontra Zachód - wojna cywilizacji

Ważne jest też kuszenie drugie: „rzuć się w dół, (...) Aniołom swoim rozkaże o tobie, a na rękach nosić cię będą, byś przypadkiem nie uraził swej nogi o kamień”. Tak kuszą moce tego świata, politycy, twórcy i pracownicy organizacji proimigranckich. Kuszą kompletnie nieodpowiedzialnie kierowani chwilowym swoim interesem. Słodkim głosikiem kuszą: Abdullahu, sługo Allaha skocz na ponton a służące mi stateczki NGO uniosą cię na rękach do na ziemi obiecanej, gdzie będą cię też na rękach nosić, „byś przypadkiem nie uraził się o kamień”.  „Byś przypadkiem nie uraził się o kamień, czyli o europejskie prawo, o policję, o ciężką pracę, o miejscowe obyczaje, o naukę, o wrogich chrześcijan, ich spojrzenia i religię”. My cię poniesiemy do raju i stanie ci się tak, jak obiecał Allah. I Abdullah wierzy i rzuca się z brzegu na ponton, ze statku NGO na wymarzony brzeg. A dalej? A dalej są już schody, ostre kamienie przed którymi nikt go nie broni, więc woła innych i tworzą „otorbienie”, czyli getto. A w tym getcie jakoś ani śladu Allaha rozliczającego się ze swych obietnic, ani hojnych w słowa proimigranckich aktywistów zajętych liczeniem ile dziś zarobili na nadliczbowych transportach dziurawymi pontonami second hand. I te agresywne, roszczeniowe, pełne nienawiści i rozczarowania narośla oszukanych poszukiwaczy raju wypączkowują klanowymi gettami na obrzeżach naszych miast powoli podchodząc pod tych miast serca... A Annasz i Kajfasz z NGO umywają ręce, odbierają telefony od terenowych Judaszów i „rychtują” statki na kolejne tłumy swojego przyszłego elektoratu. To jest bezhołowie. Europą owładnęło bezhołowie. I rządzi. A Ikea zastanawia się czy z związku z zabójstwem na terenie jej sklepu dwóch osób przez sfrustrowanego decyzją o relokacji Syryjczyka przy pomocy noża ukradzionego z wystawy – przestać sprzedawać noże, czy może wręcz przeciwnie, zwiększyć ofertę ostrych narzędzi kuchennych. Business is business.


Czego szukają migranci? Migranci szukają Chrystusa, (czyli prawdziwych, ogólnoludzkich wartości), bo zawiódł ich Mahomet, oszukał. Podarował jedyną rzecz, jaką może dać ideologia wymyślona przez człowieka podszywająca się pod uniwersalną wiarę. Głód i wojny bratobójcze. Szukają Chrystusa nie wiedząc o tym. Szukają Chrystusa pod widzialną dla siebie postacią, czyli chleba, trwałych, skutecznych państw, miejsc pracy, rozkoszy cywilizacji technicznej. Ale ta widzialna postać Chrystusa jest wynikiem. Wynikiem ucywilizowania pogańskich ludów Europy przez chrześcijaństwo, wyciągnięcia ich za uszy z lokalnych religii plemiennych. Tego nie wiedzą. Tej logiki dziejów nie znają. Nie ma kto im tego wyjaśnić, nawet spośród watykańskich urzędników, posiadaczy przecież jasnego depozytu wiary. Będąc w stadium kultur plemiennych ciągną do cywilizacji niepodległych, personalistycznych opartych na rzymskim prawie państw. Ciągną po dorobek cywilizacji, której nienawidzą i którą na co drugiej stronie wyklina ich święta księga. To jest sytuacja paranoidalna. Wysuwają roszczenia i żądania pod adresem tych, o których od dzieciństwa uczy się ich, że są ich największymi wrogami i których ich bracia w wierze mordują tysiącami na kilku kontynentach  k a ż d e g o   dnia. Mordują za samo noszenie krzyżyka na szyi. Tego samego krzyża, który „wybudował” zachodnią cywilizację, wyprowadził ją z lasów i szałasów w grodziska i katedry. Cywilizację która ma ich dziś wziąć na utrzymanie, od której żądają jedzenia, mieszkań, zasiłków i... nie przeszkadzania w knuciu zamachów na jej członków. Paranoja. Niemiecki autor Hamed Abdel-Samad, Niemiec egipskiego pochodzenia twierdzi, iż w życiu Mahometa i w samym Koranie można wyraźnie zaobserwować objawy – mówiąc łagodnie – niezrównoważenia psychicznego, symptomy paranoi, manii wielkości, manii pisania, słowotoku, zaburzenia obsesyjno-kompulsywnego (mania hiperregulacji każdej godziny dnia), narcyzmu i patologicznej niezdolności do oceny własnych działań, do jakiejkolwiek krytyki. Może stąd te paranoiczne usiłowania jego wyznawców, by wszystko im dali i zapewnili ci, którymi pogardzają od dziecka i planują ich zniszczyć? To nie jest zdrowe, tak musi to podsumować każdy człowiek kultury zachodniej trzeźwo myślący. Nie dajmy się zarażać paranoją.

Wędrowcy interkontynentalni szukają Chrystusa, ale nie fałszywego i tchórzliwego, rozbierającego bożonarodzeniową choinkę w odpowiedzi na kilka krzyków kilku fanatyków. Nie tęczowego Chrystusa, którego trudno odróżnić od Jacka Kuronia lub George`a Sorosa. Potrzebują Chrystusa silnego, tego, który potrafiłby powiedzieć do wierzących w fałszywego Boga: „Idź precz szatanie!”. Chrystusa wymagającego uznania w nim Syna Bożego. Cały problem w tym, że ci poszukiwacze tego, w czym ich zawiódł założyciel ich religii i ich Bóg – zostają po drodze przechwyceni przez sprytnych rewolucjonistów  kulturowych i biznesmenów od handlu żywym towarem. Oni biorą te milionowe tłumy bezwarunkowo, bo każda sztuka to czysty zysk. A na dodatek każdy wędrowiec staje się gwarantem głosowania na partie tych sprytnych handlarzy. Tworzą armię swoich wyborców i rozbestwiają ich w oczekiwaniu korzyści przy urnie wyborczej. Handel bezczelny i rozbieranie fundamentów Europy odbywa się tu na kilku poziomach. Jest to rozbiór Europy.

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo