121 obserwujących
587 notek
691k odsłon
236 odsłon

Żeby wszyscy!

Wykop Skomentuj2

image

WSTĘP 

    Istnieje starodawna przypowieść chińska pod tytułem „Dziadek Głupi przesunął góry”. Przypowieść ta opowiada o staruszku imieniem Dziadek Głupi z Północnych Gór, który żył w zamierzchłych czasach na północy Chin. Drogę z jego domu na południe przegradzały dwie duże góry — Tai-hangszan i Wangwuszan. Dziadek Głupi wraz ze swymi synami postanowił znieść te góry motykami. Inny starzec, imieniem Mądry Starzec wyśmiał ich i rzekł: „Co za głupota! Nigdy nie zdołacie zlikwidować dwóch tak dużych gór!” Dziadek Głupi mu odpowiedział: „Ja umrę — pozostaną moje dzieci, dzieci umrą — pozostaną wnuki, i tak bez końca będą następowały po sobie pokolenia za pokoleniami. Góry te są wysokie, lecz już nie mogą stać się wyższe; ile zetniemy, o tyle się one zmniejszą; czemuż to nie mielibyśmy ich znieść?” Dziadek Głupi obalił tymi słowy błędny argument Mądrego Starca i bez cienia wahania zaczął dzień po dniu ryć góry. Bóg wzruszył się tym i zesłał na ziemię dwóch swoich świętych, którzy te góry zabrali. A tym bogiem byli nasi obywatele. Ci z nich, którzy bardzo chcieli zacząć samodzielnie patrzeć, widzieć i myśleć.

Jeśli to się nie stanie, to losem Polski będzie powtarzająca się w nieskończoność scena z "Psiego serca" Bułhakowa, gdy to siedzący przy stole osobniik Szarikow podnosi się z kieliszkiem w ręku i wznosi toast: ŻEBY WSZYSCY!!!


GDZIE JESTEŚMY?

PORZUCONE DZIECI WE MGLE I RYCERZE BEZ ZBROI

W jakiej sytuacji znajdujemy się dzisiaj, my, państwo polskie, czy też elity wybrane przez nas lub samomianowane? Mówiąc potocznie: w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Każdy, kto przyczynia się do zakrywania faktycznego stanu rzeczy, lub tworzenia atrap zdrowia stanu państwa, jest tak samo winny, jak ci, którzy go celowo pogarszają w imię własnych interesów. Obronić się nawet daje teza, iż działania pozorujące są gorsze, gdyż tworzą ciągły stan halucynogenny trwale blokujący możliwość ujrzenia upadku od której przecież dopiero rozpocząć się może z niego podnoszenie.

Jako wspólnota, jako naród i państwo jesteśmy osieroceni, porzuceni, pozostawieni samym sobie przez naszych niemocnych koryfeuszy przez nas wybieranych. Od czasu do czasu słyszymy wprawdzie buńczuczne zapowiedzi o obronie Europy, relatynizacji, rechrystianizacji, ale są to slogany w dodatku często nawet na poziomie wiecowych wytycznych już fatalnie i błędnie sformułowane. Prezydent i premier kilka razy uraczyli nas wglądem w stan swojej świadomości mówiąc, że chodzi o powrót do korzeni Zachodu, korzeni konstytuujących Europę. Powtarzali slogan o troistym źródle Europy, jakim są grecka filozofia, rzymskie prawo i korzenie judeochrześcijańskie.

Dla każdej osoby myślącej oczywiste jest, że zwrot judeochrześcijańskie jest fałszywy, wyprowadzający maluczkich na manowce, wynikający z nadgorliwości partyjnej (przywódca partii w swym głównym, programowym dziele używał go dając upust swoim fascynacjom a zarazem i idiosynkrazjom). I nawet nie o „judeochrześcijaństwo”, o ten fałsz środowiskowy, lobbistyczny i dynastyczny mi chodzi, bo by go zneutralizować niewiele trzeba wysiłku. Zainteresowanie moje przykuwa drugi człon owego hasła: filozofia grecka. Dlaczego? Ano dlatego, iż w jej kręgu zrodziła się idea i pojęcie demokracji oraz w zasadzie cały korpus pozostałych pojęciowych narzędzi składających się na – nieobecną dzisiaj w Polsce – mądrą, odpowiedzialną i przyszłościową myśl polityczną.

Tak jak o Platonie w dziedzinie filozofii (nauce o pierwszych zasadach rzeczywistości, gnoseologii, psychologii) mówi się, że cała jej późniejsza historia jest jedynie dodaniem paru przypisów do niego, także samo jest z Arystotelesa kontynuacją Platona. Abstrahując od jego odkryć w innych dziedzinach, które nas tu nie zajmują, w samych tylko naukach politycznych, nauce o społeczeństwie i ustrojach społecznych oraz w ściśle, strukturalnie łączącej się z nimi etyce – jego dorobek jest tak przełomowy, że podobnie do dorobku Platona, dzisiejsi kontynuatorzy pracy na polu tych dziedzin korygują jedynie i poszerzają kanon ustaleń ponadczasowego geniusza ze Stagiry. Nie wszystkie jego dzieła się zachowały, z tych zachowanych nie wszystkie w stanie nieuszkodzonym, a w tych z kolei nie zawsze dla naszego obecnego aparatu pojęciowego wszystko jest jasne i zrozumiałe. XIX-wieczna praca myślowa niemieckiej filologii i hermeneutyki jednak lwią część dorobku tych geniuszów ludzkości wyeksplikowała z różnych niejednoznaczności. Niestety, skarb odzyskany, w początkach XX w. ponownie zaczął być zatapiany w morzu tendencyjnych „interpretacji” i środowiskowej felietonistyki pisanej górnolotnym stylem działającej na czytelnika przemocowo. Nie bez znaczenia był tu wpływ ruchów umysłowych skłaniających się ku socjalizmowi, materialistycznemu ujmowaniu rzeczywistości i dziejów. 

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale