Kagiebiści rządzący Moskovią są zapewne zaskoczeni łatwością z jaką wyrolowali priwiślańskich leszczy... Przecież można było w Warszawie urządzić podobny jak w Moskwie szoł z odpowiednią ilością ekspertów i odpowiednimi pytaniami dziennikarzy (w Moskwie zarówno czekiści z MAK-u jak moskiewscy żurnaliści mieli szczegółowo rozpisany scenariusz). A mogłoby to zabrzmieć mniej więcej tak: "W Smoleńsku pijani kontrolerzy, po konsultacjach ze sztabem GRU (prawdopodobnie również pijanym – o pijaństwie w tej instytucji wiele razy wspominał były oficer tej służby Wiktor Suworow) nadzorującym operację, podjęli błędną decyzję o przyjęciu Tu-154M i podawali fałszywe dane co do położenia samolotu. O stanie kontrolerów świadczy fakt że po rozbiciu samolotu zostali natychmiast zabrani przez oficerów GRU i ukryci. Nasi eksperci ( wybitni specjaliści w dziedzinie, psychologii, psychiatrii i toksykologii) stwierdzili na podstawie analizy ich zachowania że kontrolerzy mieli między 2.0 a 2.5 promila alkoholu we krwi" itp itd.... No i TAKI JĘZYK diadia Wowa i jego kumple rozumieją...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)