„ ZBYSZEK” LISTONOSZ:
Prawie pięć lat czekały warszawskie ulice,
- Wszyscy tego pragnęli, choć nie każdy wierzył –
Na powrót Poczty Polskiej i skrzynki z orłami,
Którym pierś ozdobiła lilijka harcerzy.
A wśród tych, co z listami biegali po mieście,
Wszędobylscy, szaleni, odważni, wspaniali.
Byli też listonosze, jakich świat nie widział.
A kto spojrzał, to wzdychał: „Boże, jacy mali…”
Tacy, byli. O każdym można wiersze pisać.
Lub śpiewać przy ogniskach powstańcze ballady
W których mały listonosz – warszawski listonosz,
Wierzy, że pech i kula nie dadzą mu rady…
Bo wychodzili cudem z opresji przedziwnych,
A strach się ich nie imał, lub uchodził chyłkiem.
Poczta wciąż dochodziła, a oni wracali…
Jak to mówił dowódca? „Znowu z całym tyłkiem”…
„Zbyszek” także był taki, chłopak nie do zdarcia.
Wśliznął się w każdą szparę, chudy, zręczny, zwinny.
Pyskaty i zadziorny, swoje wiedział lepiej.
Wpadł też w oko łączniczkom – „Choć taki dziecinny…”
Mało spał, jadł niewiele, nigdy nie narzekał.
Wszędzie wszedł, wszędzie dotarł, list każdy doręczył.
„Na nim można polegać niczym na Zawiszy”
Mówiono - i myślano: „Kiedy on się zmęczy?”
„Na święty nigdy!” – wołał z warszawską fantazją
przekradając się z pocztą przez linie niemieckie.
Wciąż fasonu nie tracił, wierzył w „fart” i w Polskę.
Miał odwagę mężczyzny, a przecież był dzieckiem.
I spotkało go kiedyś to, co tylu innych…
Wszystkich listów nie doniósł, część została w torbie.
Rzekłbyś – potknął się tylko. Zaraz wstanie z bruku,
I znów pobiegnie dalej, bo śmierć go nie dorwie…
Dorwała. Suka jedna. Bezgłośnie, znienacka.
A ta plama śmiertelna - niczym stempel krwawy –
była jak order chwały, bo umierał w chwale…
On – powstańczy listonosz – dla swojej Warszawy…
* Wiersz poświęcony pamięci poległego podczas Powstania 16 – letniego ZBYSZKA BANASIA, ps. „Banan” zastrzelonego przez niemieckiego snajpera 17 sierpnia 1944 r. w momencie gdy niósł pocztę do szpitala Czerwonego Krzyża na Powiślu. Był jednym z ochotników Harcerskiej Poczty Polowej, których wielu padło od kul wroga lub zaginęło w nieznanych okolicznościach. Zbyszka pochowano w ogrodzie przy Konserwatorium – w honorowej asyście „zawiszaków” z oddziału pocztowego Powiśle.


Komentarze
Pokaż komentarze