POMNIK WOSKOWY…
(Cieniom z Sybiru, Katynia, Charkowa, Miednoje...)
Co z was zostało, bracia? Tylko płomień świecy
Zapalanej ze smutkiem w noc listopadową;
W tę polską noc zaduszną, kiedy wasze cienie
Pomnik woskowy wskrzesza co roku, na nowo.
Gdzie wasze groby, kości, zetlałe mundury?
Klamry żołnierskich pasów, orły z czapek białe,
Co śnią – wdeptane w błoto butami żołdaków –
Lot ostatni, wysoki, i żołnierską chwałę.
Gdzie ślady po was, bracia ? Męką i rozpaczą
Wyżłobione przed śmiercią w odwiecznej zmarzlinie...
Gdzie krzyk, że „Nie zginęła..!”? Potem strzał w tył głowy...
Gdzie cisza, co wiedziała, że... „nigdy nie zginie.”.
Gdzie drut, co pętał dłonie, o litość błaganie?
Zdjęcie syna, obrączka, medalik od matki?
Gdzie ryngrafy, szkaplerze, co was chronić miały?
Gdzie piach, w który tak szybko wsiąkł wasz jęk ostatni..?
Nic nie ma... oprócz przeczuć, że wciąż tam czekacie –
U brzegów czarnej tajgi, w karłowatych brzozach.
W jarach, dołach, kurhanach, mogiłach tajemnych,
Gdzie nawet myśl nie trafi, bo zakrzepnie w mrozach.
Szczęśliwi ci, co w starych, zżółkłych fotografiach
Znaleźli swój ostatni ratunek... schronienie.
Żyją w nich – zawsze młodzi... Czasem któryś z wnuków
Odnajdzie w waszych oczach swe własne spojrzenie.
* * *
Co mamy dla was, bracia? Ten "POMNIK WOSKOWY"...
Błędny ognik pamięci, „wieczny odpoczynek”,
Chwilę gorzkiej zadumy. I noc. Jedną w roku.
Za mało, by wam wrócić życia choć godzinę.


Komentarze
Pokaż komentarze