Jak wiadomo, nasz prezydent łączy się z japończykami w "bulu i nadzieji".Odrazu do boju ruszyli przeciwnicy i obrońcy Komorowskiego. Wyszło na to, że to żadne halo. Wszak japończycy i tak nie rozumieją polskiego. Oczywiście następnego dnia na łamach "Faktu" czy innego szmatławca ukazał się artykuł na całą stronę o tym jak to Jarosław Kaczyński napisał obiad przez "t"... Szczerze mówiąc nie było to dla mnie jakoś spacjalnie wiarygodne ale unaoczniło opinii publicznej jak działa machina zwana mediami i kto pociąga za sznurki. Zacząłem się więc zastanawiać, czy mogę wobec zaistniałej sytuacji rugać mojego dziewięcioletniego brata za błędy w pisowni, skoro ten odpowiada mi że to nic strasznego i że nawet prezydent się myli...



Komentarze
Pokaż komentarze (7)