Widziane z Warszawy Widziane z Warszawy
169
BLOG

Dywagacja na temat degradacji

Widziane z Warszawy Widziane z Warszawy Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Na pewnych zajęciach na pewnej uczelni została poruszona przez pracownika naukowego kwestia małżeństwa. Przedstawię tylko najciekawszy fragment całej dyskusji. Wykładowca zaczął objaśniać, że dawniej małżeństwo było aktem stricte ekonomicznym : fuzją dwóch rodów, a przez to konsolidacją ich majątków. W miarę postępu instytucja ta (bo nie można powiedzieć sakrament - w imię świeckości) przestawała być traktowana jako instrument rozwoju gospodarczego dwóch rodów czy nawet dynastii, a zaczęła być związkiem dwojga ludzi, którzy się po prostu kochają. W tym miejscu pracownik naukowy doszedł do pytania: czy spadek liczby małżeństw jest początkiem końca człowieka czy może nowym otwarciem? Okazało się, że nie ma znaczenia to, czy ktoś żyje z kimś w związku na kocią łapę czy w związku udokumentowanym prawnie. Spadek liczby małżeństw jest bowiem wyrazem postępu i rozwoju społeczeństw. Jak ludzie się kochają to niech żyją jak chcą. Tyle tylko, że ktoś tu zapomniał, że jedynie małżeństwo ma pewne przywileje względem innych związków. A to za przyczyną tego, że od zawsze małżeństwo było preferowaną przez społeczeństwa formą związku kobiety i mężczyzny. Idąc dalej doszliśmy do teorii wykładowcy, ze chyba małżeństwo z przyczyn ekonomicznych czyli dla pieniędzy, jest lepsze od małżeństwa z miłości, bo w pierwszym przypadku wszyscy dbają o pomnażanie wspólnego kapitału, a emocje są zmienne i nie wiadomo jak długo ludzie ze sobą wytrzymają. . Żeby było ciekawiej, mówiła to osoba z obrączką na palcu...


 

Ta krótka scenka pokazuje jak bardzo człowiel może zaprzeczać samemu sobie. W imię postępu, oczywiście.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości