Dziś Lech Wałęsa po złożeniu zeznań w Warszawskim Sądzie Okręgowym w procesie przeciw osobom odpowiedzielnym za Masakrę Grudniową z 1970 roku podał rękę Stanisłowowi Kociołkowi i... zaapelował o AMNESTIĘ! Stwierdził, że winnych Masakry Grudniowej na Wybrzeżu nie da się rozliczyć i że rozliczenia zostawia Bogu.
W grudniu 1970 roku Biuro Polityczne KC PZPR podniosło ceny żywności średnio o 23%. Na ulice wyszli ludzie domogając się chleba. W Gdańsku stanowiska pracy opuściły załogi zakładów przemysłowych w tym stoczni. Robotnicy wyszli na ulice. BP KC PZPR w składzie:
- Władysław Gomułka
- Marian Spychalski
- Józef Cyrankiewicz
- Ignacy Loga-Sowiński
- Mieczysław Moczar
- Wojciech Jaruzelski
- Alojzy Karkoszka
- Zenon Kliszko
- Kazimierz Świtała
- Tadeusz Pietrzak
wydało decyzję o użyciu broni. Rozkaz wydał Minister Obrony Narodowej - gen. Wojciech Jaruzelski.
Na ulice wyjechało 550 czołgów i 700 transporterów opancerzonych z 8 dywizji zmechanizowanej. Do walki z demonstrantami ruszyło 5 tysięcy milicjantów i 27 tysięcy żołnierzy. Wojsko i milicja zabiły 41 osób, 1164 raniły, a 3000 zatrzymały.
Dziś człowiek uznany za ojca "Solidarności" mówi, że będzie apelował o amnestię dla zbrodniarzy odpowiedzialnych za utopienie we krwi protestów na Wybrzeżu.
Lech Wałęsa zapomniał chyba po której stronie był lub właśnie sobie przypomniał.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)