Widziane z Warszawy Widziane z Warszawy
534
BLOG

Niech żyją bezstronni dziennikarze!

Widziane z Warszawy Widziane z Warszawy Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Wczoraj słuchałem sobie "Przesłuchania" w RMF FM. Gościem Agnieszki Burzyńskiej był Krzysztof Bukiel - szef OZZL-u. Jako że interesuję się trochę dziennikarstwem, mogłem się dowiedzieć, jak nie należy przeprowadzać wywiadu. Zaczynamy.

Bukiel od początku trafia pod ogień pytań. Temat: Protest pieczątkowy. Tłumaczy redaktor (czy redaktorce? bo teraz już są filozofki itp.) Burzyńskiej, że Związek nie ma na celu utrudnienia życia pacjentowi, a jedynie uniknięcie kar za niedopełnienie nowo nałożonych na lekarzy obowiązków. Bukiel nie daje się i wykazuje Burzyńskiej absurdalność postawy NFZ w tej sytuacji. Ta jednak nie daje za wygraną i ciągle pyta o koniec protestu. W pewnym momencie Burzyńska staje się rzecznikiem rządu:

Burzyńska: To najpierw musi być rozporządzenie? Jakie teraz są warunki? Czy, najpierw musi być rozporządzenie? Nowelizacja ustawy?

Bukiel: Zdaje się, że nie mamy czasu, żeby tak wszystko dokładnie powiedzieć. Ja mógłbym to wszystko dokładnie powiedzieć Jeżeli dzisiaj lekarze nie wpisują na recepcie, czy pacjent jest ubezpieczony, czy nie, to nie w ramach protestu. To trzeba sobie jasno powiedzieć. To nie jest protest. To jest...

Ale tu macie obietnicę szefa NFZ, że nie będzie kar...

No to jak tylko nie będzie kar to natychmiast przerywamy to niewpisywanie. Ale dopóki są kary to każdy błąd w tym zakresie to jest kara. A nie może lekarz...

Ale może trochę dobrej woli?

Ale, mamy dobrą wolę.

Nie widzę jej za bardzo. To da się szybko zweryfikować.

Pani redaktor, pani redaktor, przepraszam.

Państwo rezygnujecie z protestu, szef NFZ wydaje komunikat o niekaraniu.

Kiedy, kiedy wydaje komunikat?

Natychmiast.

Podkreślone fragmenty szczególnie mi się spodobały. Burzyńska po pierwsze zarzuca lekarzom brak chęci do porozumienia pisząc równanie: OZZL - mściwi lekarze dbający tylko o swoje cztery litery. NFZ - chce kompromisu, ale OZZL staje okoniem. Po drugie, mówi z pełnym przekonaniem, że NFZ wyda zaraz po zawieszeniu protestu odpowiednie oświadczenie. Mówi tak, jakby była pewna swego.

Po chwili Burzyńska atakuje (podkreślenie i pogrubienie)

Jakie według pana są szanse porozumienie, jakie są nastroje wśród lekarzy w tej chwili?

Nastrój jest taki, że niestety nie wierzymy instytucji NFZ. To jest instytucja, która udowodniła, że nie ma tam żadnego elastycznego podejścia, wyrozumiałości, tylko sztywne trzymanie się litery prawa. Do tego stopnia, że jak człowiek się spóźnił kilka godzin, dzień, z wnioskiem o nierutynowe leczenie to NFZ nie chciał zrefundować, mimo, że to był biedny, chory człowiek, który z oczywistych względów nie mógł wcześniej tego zrobić.

Jak brzmiał sporny punkt 8. art. 48 ustawy w wersji, która wyszła z rządu i wpłynęła do Sejmu?

Nie wiem o czym pani mówi...

Chodzi o ustęp, który w ogóle nie brzmiał, bo go nie było. Artykuł 48, krótki, lakoniczny w pierwotnej wersji. Rozrósł się podczas prac komisji zdrowia. W ilu posiedzeniach komisji na temat tej ustawy wziął udział Krzysztof Bukiel?

W żadnej, dlatego, że moje dwudziestoletnie doświadczenia uczestnika komisji zdrowia wskazują na to, że nie mam tam czego szukać.

Mógł pan protestować przeciwko zapisom.

Oczywiście, że protestowaliśmy. Wysyłaliśmy pisma w procesie dialogu społecznego, który przewiduje, że opinie związków bierze się pod uwagę. Proszę zapytać uczestników komisji zdrowia jak wyglądały jej posiedzenia. To była maszyna do przegłosowywania pewnych elementów. Po co ja mam tam jeździć?

Redaktor RMF-u uderzyła wprost w swojego rozmówcę argumentem nie dotyczącym wprost problemu protestu lekarzy. Pyta go o brzmienie któregoś punktu ustawy. Prawdopodobnie liczyła na niewiedzę rozmówcy, by wykazać, że nie ma on pojęcia o sprawie. Po chwili dziennikarka próbuje dowieść, że lekarze nie mają moralnego prawa do protestu, ponieważ nie pojawili się na pracach komisji zdrowia. Co więcej, Burzyńska dobrze wiedzieła, że na posiedzeniach prac komisji zdrowia nie było przedstawicieli OZZL-u. Zastosowała kolejny raz Argumentum ad personam.W ten sposób udało jej się podważyć wiarygodnośc swojego rozmówcy.

A nie uważa pan, że w sytuacji, kiedy lekceważyło się proces legislacyjny w Sejmie, teraz protestowanie kosztem pacjentów jest przynajmniej niestosowne?

Pani redaktor, my nie protestujemy kosztem pacjentów. Koszty, które oni ponoszą nie wynikają z naszego protestu, tylko z przepisów ustawy. Pani mówi, że pacjent ma kłopoty z kupnem leku refundowanego, bo lekarz robi mu na złość? Nie. Jest tak dlatego, że lekarz nie może ryzykować własnymi pieniędzmi zaznaczając, że pacjent jest ubezpieczony. Bo nie ma takiej pewności.

Całośc wywiadu tu: http://www.rmf24.pl/tylko-w-rmf24/wywiady/przesluchanie/news-krzysztof-bukiel-czesc-organizacji-chce-zaostrzenia,nId,425564

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości