7 obserwujących
654 notki
159k odsłon
266 odsłon

Zeppelin i woda mineralna

Wykop Skomentuj3

Obiecywaliśmy kiedyś napisać coś więcej o sterowcach. Potem napisaliśmy jedna historyjkę – ale nie mogliśmy się zebrać do napisania kolejnej. Aż pewnego dnia znaleźliśmy na jutubie niniejszy film dokumentalny o podroży Graf Zeppelina dookoła świata.


Lot, jak wiemy, sfinansował Hearst, amerykański magnat prasowy, bo Niemców nie było na to w latach 20 stać. Dlatego na pokładzie umieścił jedna dziennikarkę ze swojego koncernu, której nazwisko z przyczyn jakie wyjaśnimy za chwilę, niech będzie zapomniane, która miała pisać z pokładu doniesienia relacjonujące historie lotu „z kobiecej perspektywy”. Co to jest kobieca perspektywa lotu sterowcem dookoła świata?

Ano, obejrzyjcie Państwo ten film – a zobaczycie. Zrealizowano go przy pomocy archiwalnych filmów (uwaga: Nie wszystkie pochodzą z lotu dookoła świata!) a za narrację użyto dziennika onej dziennikarki.

Efekt jest żałosny. Proszę pomyśleć: Babka zostaje umieszczona na pokładzie sterowca i ma lecieć dookoła świata. Pierwszy taki lot w historii, mają lecieć nad prawie jeszcze niezbadanymi terenami Syberii. I zgadnijcie o czym babka pisze? O nawigacji? O aspektach technicznych kierowania sterowcem? O tym, że gdy silniki sterowca spalają zapasy benzyny a przez to sterowiec staje się coraz lżejszy i w związku z tym zaczyna lecieć coraz wyżej – który to problem konstruktorzy musieli rozwiązać -i rozwiązali (jak? to ciekawy temat!). Może coś napisze o tym jak wyglądają pomieszczenia załogi, jak wygląda galeria biegnąca przez cały „brzuch” statku od przedniej gondoli do rufy, jak przy niej są rozmieszczone pomieszczenia techniczne…

Nic z tych rzeczy.

Przez cały film musimy wysłuchiwać zwierzeń onej dzbannikarki na temat romansu jaki miała z innym, będącym na pokładzie dziennikarzem. Non stop: „Karl wszedł do kabiny.. Karl wyszedł z kabiny… dotknęłam jego dłoń… Napisałam mu liścik…”.

A przed startem? Zero informacji o przygotowaniach do lotu, zero o tym jak wybierano trasę, zero danych technicznych. Zamiast tego idiotka daje nam długie sprawozdanie na jakich zakupach była i jakie ciuchy na drogę kupiła.

Szlag człowieka trafia, gdy widzimy jak autorzy takiego doskonałego materiału na film dokumentalny spartolili temat. A kogoż do cholery obchodzi historia romansu głupiej baby z żonatym mężczyzną? Ilość mężczyzn zainteresowanych „lotem sterowca dookoła świata opisanym z kobiecej perspektywy” jest jeszcze mniejsza od liczby kobiet zainteresowanych opisem lotu sterowca z jakiejkolwiek perspektywy!

Proszę pomyśleć: Graf Zeppelin ląduje w Tokio. Na skutek błędu obsługi naziemnej o mały włos nie dochodzi do katastrofy, ale kończy się na uszkodzeniu gondoli jednego z silników, która to awarię trzeba potem w parę dni naprawić. Natychmiast po tej stłuczce japoński pracownik lotniska, który był na miejscu – zabrał się za popełnianie harakiri. Trzeba było siłą go powstrzymać a potem Eckner, niemiecki dowódca sterowca, musiał użyć swojej dyplomacji u władz japońskich aby im wytłumaczyć, że nic wielkiego się nie stało i niech przełożeni onego Japończyka wytłumaczą mu, że jest zwolniony z obowiązku popełnienia samobójstwa.

We wspomnieniach owej dziennikarki w ogóle nie ma mowy o tym epizodzie, ale za to mamy szczegółowy opis jakie ciuchy ubrała na przyjęcie dyplomatyczne w Tokio. Ot, kobieca perspektywa.

A potem w jej relacji pojawia się kłamstwo: Mówi, ze podczas przelotu nad Pacyfikiem sterowiec wpadł w burzę, został uszkodzony i musieli lądować w zatoce jakiejś bezludnej wyspy aby naprawić uszkodzenia. Bzdura, nic takiego nie miało miejsca.

No tyle. Film warty obejrzenia, i polecamy go obejrzeć, ale ostrzegamy: po którymś z kolei razie gdy narratorka będzie pitolić, że Karl to lub Karl tamto zacznie was krew zalewać. Co za durny babsztyl.

No a teraz My, Wielki Wódz, opowiemy wam historyjkę.

Czy zastanawialiście się skąd na pokładzie sterowca wiedzieli na jakiej są wysokości?

No, mieli wysokościomierz. To proste. Ale jak taki wysokościomierz działa?

Mierzy ciśnienie powietrza. Im wyżej tym ciśnienie mniejsze. Mierzymy ciśnienie i z tego można wykalkulować wysokość.

Ale to nie jest takie całkiem proste. Ciśnienie zmienia się. Powiedzmy, że jesteście na poziomie morza. Wysokościomierz pokazuje wysokość 0. Przez noc pogoda się zmienia, przychodzi wyż – i wysokościomierz pokazuje, że jesteście pod wodą. A przecież w ogóle nie ruszyliście się z miejsca!

Co robić?

Ano, w dzisiejszych czasach, gówniarzeria która teraz jest pilotami ma te całe GPS i to im pokazuje wysokość dokładnie i bez wpływu pogody ani zmian ciśnienia. Ale w Naszych, Wielkiego Wodza, czasach, było to trochę inaczej: Wysokościomierz to taki zegar ze wskazówkami, mała pokazywała tysiące a duża setki stóp. Obok jest takie kręciołko do nastawiania wysokościomierza. Przed startem się go nastawiało: Jeżeli wiedzieliśmy, że lotnisko jest, dajmy na to, 700 stóp nad poziomem morza – to się kręciło tym kręciołkiem aż wysokościomierz pokazywał 700 stóp. Potem się startowało.

Wykop Skomentuj3
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie