Prawie niezauważone przez tutejszych blogerów (chyba że coś przegapiłem) przeszło pojawienie się na konwecji związanej z kampanią do Europarlamentu dwóch konserwatywnych polityków europejskich – Mirka Topolanka i Davida Camerona. Piszę prawie niezauważone, ponieważ odniósł się do tego swoim tekstem umieszczonym na stronie głównej Adam Wielomski, który określił odwołanie się do idei konserwatywnych przez Jarosława Kaczyńskiego profanacją, co ewidentnie wskazuje, że jego stosunek do idei konserwatywnych ma raczej charakter religijny niż rzeczowy i pragmatyczny.
Mniejsza jednak o to, gdyż pojawienie się dwóch istotnych dla Europy polityków i zapowiedź stworzenia nowej frakcji w Parlamencie Europejskim może stać się zwiastunem istotnej przemiany jakościowej w polityce starego kontynentu. To bez wątpienia fakt dużo wazniejszy niż jakies personalne gierki Platformy w ramach Europejskiej Partii Ludowej. W każdym razie ja deklaracje wypowiedziane przez polityków na kongresie PiS traktuję bardzo poważnie.
Oczywiście nie należę do zwolenników traktatu lizbońskiego, ba przeciwnie uważam jego postanowienia za szkodliwe dla Europy, jest jednak inna rzecz w całej tej walce o jego ratyfikację lub jej brak. Otóż dotychczas przeciwnicy traktatu przyjmowali taktykę obstrukcji i biernego oporu wobec proponowanych rozwiązań - taktykę, której brak było dynamiki i wizjonerstwa. Przyznam, że uważam taki rodzaj walki na z góry skazany na porażkę, bo jak można było zaobserwować wszystkie bastiony oporu wobec postanowień traktatu powoli słabły i jego wejście w życie to tylko kwestia czasu. Linia polityczna większości mediów europejskich jest znana, znani są tez ich właściciele, więc na zasadzie „kropla drąży kamień” prędzej czy później media urobiłyby opinię publiczną państw, które są jeszcze bastionami oporu wobec koncepcji federalnej Europy. Prawdziwa walka o przyszłość to walka o swiadomość społeczeństw.
Dzisiejsze deklaracje, mimo że trochę niedoceniane, bo wypowiadane w kampanii wyborczej mogą stać się przełomowe dla politycznej Europy. Moim zdaniem próba powołania nowej frakcji europejskiej jest szansą przejęcie innej taktyki niż obstrukcja i bierny opór, szansą na przyjęcie taktyki ofensywnej i konstruktywnej, zaproponowania Europie nowych rozwiązań dogodnych dla większej ilości państw niż tych należących do tzw. twardego jądra unii. Powołanie nowej frakcji to próba rzeczywistej demokratyzacji unii i upodmiotowienia większej ilości jej członków oraz stworzenia rzeczywistej alternatywy dla koncepcji federalistycznej. Z drugiej strony powołanie nowej frakcji to próba przełamania hegemonii niemieckiej chadecji w obrębie europejskiej prawicy dla której dotychczasowa frakcja chadecka w parlamencie europejskim – EPP była tylko narzędziem do prowadzenia polityki niemieckiej na kontynencie. Powołanie nowej frakcji na europejskiej prawicy niezależnej od niemieckiej chadecji, która jest w istocie niemiecką partia nacjonalistyczną może stanowić istotny krok w kierunku odgermanizowania polityki europejskiej.
„Chcę Europy wolnej i zdolnej do przekształceń, w której każde państwo samo wybiera stopień włączenia się do wspólnej polityki unijnej” - mówił Topolanek na kongresie PiS. A David Cameron podkreślał, że dziś Europa potrzebuje bardziej Europy Ojczyzn a nie Stanów Zjednoczonych Europy. Jak powiedział „Chcemy odejść od starej zapatrzonej w siebie marnotrawiącej zasoby i zapatrzonej w siebie i zbiurokratyzowanej Unii Europejskiej. Chcemy przejść do Unii Europejskiej, która będzie dążyć do ożywienia gospodarczego” Osobiście uważam że właśnie zapowiadany przez nich śmiały i ofensywny program polityczny ma szanse na realizację w Europie w dzisiejszych czasach, zaś wszelkie próby taktyki defensywnej skazane są na porażkę, a ich autorzy na zepchniecie na margines głównego nurtu polityki europejskiej.
To bardzo ważne, że wśród inicjatorów tego nowego otwarcia są polscy politycy i polska prawica, mam także nadzieję, że jej przedstawiciele wybrani wyborach do PE będą wbrew wszystkim malkontentom konsekwentnie dążyli do zmiany Europy na bardziej ludzką i przyjazną narodom ją tworzącym, to bardzo istotne z punktu widzenia przyszłej pozycji Polski na kontynencie.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)