Byłem dzisiaj w hipermarkecie, patrzę a na półce patelnia z gatunku tych które rzadko można trafić w sklepie. Żadnych plastików, normalna patelnia zadnych udziwnień, długa metalowa rączka, gruba blacha, słowem porządna konserwatywna patelnia. W takich patelniach smażyły nasze babcie i prababcie za nim nie wymyślono wysokich technologii. Niektórzy mówią na takie patelnie cygańskie, chyba z racji tego że przed laty cyganie trudnili się handlem takimi patelniami albo może raczej dlatego, że mają dużo dłuższą rączkę i można na niej smażyć nawet nad ogniskiem, przez co były przydatne w cygańskim taborze.
Kupiłem tą cygańską patelnię, wynoszę z hipermarketu. Ledwie wyszedłem ze sklepu a tu już obok mnie pojawia się cygan. Po patelnię - myślę. Patelnia przecież cygańska.
A jednak nie!
Chciał sprzedać mi kamerę. Tanio, nówka za 1/4 ceny sklepowej widać z tą cygańską patelnią wzbudziłem jego zaufanie, a może nawet i sympatię do tego stopnia, że chciał mi sprzedać kamerę z tak dużą stratą.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)