Świat obiegła wczoraj informacja o zuchwałej kradzieży dokonanej w byłym obozie koncentracyjnym, w którym Niemcy europeizowali resztę narodów zamieszkujących Stary Kontynent. Zaginął szyderczy napis widniejący nad bramą obozu „ARBEIT MACHT FREI” -symbol dokonanej w Auschwitz zbrodni.
Niemal natychmiast podejrzenia opinii publicznej skierowano na „nazistów” i „faszystów”. Nie zaskakuje mnie, że takie głosy podniosły się w Izraelu, wszak jest tam stale obecna pewna liczba osób o radykalnych poglądach uważających wszystkich nie-Żydów za nazistów, o czym możemy się przekonać zagłębiając się w lekturze salonowego bloga pewnego „korespondenta polskich mediów na Bliskim Wschodzie” oczywiście przyjmując ten punkt widzenia, dokonanie tego czynu przez nazistów to pewnik.
Dziwi mnie natomiast stanowisko zajmowane przez pewną komercyjną stację telewizyjną, która ma aspiracje bycia poważną opiniotwórczą telewizją informacyjną, choć w rzeczywistości jest tylko 24-godzinną telewizją śniadaniową. Owa stacja telewizyjna także usiłuje od dwóch dni przekonać swoich widzów, że sprawcami kradzieży są wspomniani wcześniej mityczni "naziści", co u każdego trzeźwo myślącego człowieka musi budzić uśmiech politowania. Trzeba w tym miejscu wspomnieć o roli jaką w post-demokratycznej Europie spełniają „naziści i faszyści”. Według mnie realizują oni podobną funkcję społeczną jaką spełniali Żydzi w Niemczech w latach 30-tych – tak mniej więcej do czasu Nocy kryształowej, z tą jednak różnicą, że Żydzi stanowili byt realny, natomiast naziści dzisiaj, oprócz kilku paranoików, stanowią byt wirtualny. Może to jednak znak czasu - przecież cała rzeczywistość staje się coraz bardziej wirtualna.
Z drugiej zaś strony chyba nie powinienem się dziwić takiemu postępowaniu skoro wspomniana telewizja za swój cel stawia sobie iść w awangardzie post-demokratycznej Europy, to skazana jest w rozprawie z nazistami i faszystami odegrać taką rolę, jaką „der Sturmer” odegrał w Trzeciej Rzeszy. Oczywiście post-demokratyczna Europa nie przeszła jeszcze swojej nocy kryształowej, ale mam swój jednoznaczny typ co do tego, które z mediów wskaże społeczeństwu, kto kryje się pod szyldem „naziści i faszyści” i da sygnał do ataku na nich.
Wracając do niesławnego napisu, to w mojej opinii, jeżeli kiedykolwiek poznamy prawdę o faktach związanych z jego zniknięciem to chociaż wykluczam scenariusz z kradzieżą realnego napisu przez wirtualnych nazistów, to uważam, że możliwe są dwa inne scenariusze. Pierwszy prozaiczny, że odnajdzie się na jednym z okolicznych skupów złomu (chociaż podobno ten scenariusz wyklucza policja) albo będziemy świadkami powtórki scenariusza przećwiczonego w związku z malunkami Brunona Schulza z Drohobycza i koniec końców napis zostanie odnaleziony w Izraelu.
Zresztą patrząc z ich punktu widzenia, trudno byłoby się dziwić takiemu postępowaniu, skoro administracja muzeum nie potrafiła we własciwy sposób zabezpieczyć takiego symbolu…


Komentarze
Pokaż komentarze (11)