wiercisław wiercisław
92
BLOG

Kto chce dziś szkodzić Polsce i w imię czego?

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 4

 

Krótko po tragicznym wypadku na smoleńskim lotnisku Naród opanowała atmosfery jedności i wspólnoty, wkrótce potem ta atmosfera zaczęła zanikać.


Zaczął arcybiskup z Lublina - przez dwa dni uroczystości żałobnych nie mogło mu się mu przejść przez gardło nazwisko Lecha Kaczyńskiego, jeśli już musiał go wspomnieć mówił o nim per „prezydent”, w stosunku do wszystkich innych nazwiska przechodziły mu z łatwością, zwłaszcza w stosunku do tych którym coś zawdzięczał którzy coś mu załatwili . Ale przecież Prezydent to był człowiek – osoba - miał swoje imię i nazwisko, indywidualną historię, upodobania, marzenia, zalety i wady, jego osobowość nie ograniczała się jedynie do sprawowanego urzędu. Arcybiskup z Lublina - w ramach rewanżu nazwisko pominę (powiedzmy że nie chce mi przejść przez klawiaturę)- jakoś tego nie potrafił dostrzec, widział w nim tylko sprawowany urząd.

W warszawskiej archikatedrze w czasie mszy za ofiary katastrofy robotę arcybiskupa pociągnął inny człowiek. Chociaż jak sam powiedział wybaczył już nieżyjącemu Lechowi Kaczyńskiemu to najwyraźniej nie wybaczył jeszcze Jarosławowi pewnie dlatego, że żyje. Nie potrafił podejść i przekazać mu znaku pokoju chociaż zrobili to wszyscy przeciwnicy polityczni Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem na czele. Jak się dowiedziałem z jednego z kanałów telewizyjnych Lech Wałęsa - bo o nim oczywiście mowa - potrafi wybaczać ludziom, których atakuje - tak przynajmniej sam twierdził na antenie czym bardzo mnie rozbawił. To zaiste wielkoduszny gest potrafić wybaczyć komuś kogo się zaatakowało. Taka specyfika tego człowieka.

Oczywiście na takie sygnały i pęknięcia na monolicie jedności narodowej nie mógł pozostać obojętny główny organ prasowy syjonistów spod znaku czerwonego prostokąta. No ci prawdopodobnie mocno by się rozchorowali, gdyby nie podjudzili kogoś przeciwko innemu. Tym innym okazała się poległa prezydencka para. W swoim portalu nagłośnili grupę na facebooku, której nie podobało się miejsce wiecznego spoczynku uzgodnione dla prezydenckiej pary. Przedstawiciele pokolenia JP ale nie JP II tylko tego JP z lubelskiej PO, braki inteligencji nadrabiający arogancją, uznali, że są wystarczająco ważni, by naród spytał ich o zdanie na temat miejsca pochówku prezydenckiej pary.
W zasadzie z ich punktu widzenia mają rację, kiedy za życia każdy gamoń z PO czuł się kompetentny by obszczekać urzędującego prezydenta, to dlaczego oni nie mogą sobie pogardłować po śmierci.
Drogą sms-ową umówili się na wieczór pod papieskim oknem na Franciszkańskiej 3, żeby pokazać ile ciepłych słów i uczuć plebejska młodzież ma do powiedzenia swemu arcypasterzowi – przecież mają prawo do własnych opinii. Pokrzyczeli. Nakręcili się wzajemnie, paru dało wywiady do telewizji o tym, że ich zdaniem ci co na Wawelu to nie towarzystwo dla prezydenta bo przecież to królewska nekropolia. Nieco z przymrużeniem oka można powiedzieć, że, jeśli to królewska nekropolia to jak najbardziej towarzystwo dla Lecha, przecież nie tak dawno TVN przytaczał opinię genealoga, który ujawnił, że Kaczyńscy pochodzą wprost od Bolesława Krzywoustego, a Komorowski od Króla Szwecji. Takiemu genealogowi ze stopniem naukowym można chyba bardziej wierzyć niż rozwrzeszczanym bojówkom krakowskiej młodzieży.


Jak ci z Czerskiej czegoś się podejmą się to chcą zrobić to porządnie, demonstrująca młodzież okazała się tylko wstępnym ostrzałem - takim małym rozpoznaniem bojem, bo redaktorzy przygotowali długofalowa strategię działań przeciwko „triumfującemu kaczyzmowi”. Najpierw opublikowano w portalu internetowym gazety opinie różnych znanych osób niedwuznacznie skłaniające do wniosku, że Prezydenckiej parze nie należy się pogrzeb na Wawelu, a dzień po młodzieży na plac boju wyszło na małżeństwo Wajda - Zachwatowicz. Napisali list do społeczeństwa, że są zdziwieni, że Lech Kaczyński wprawdzie w prawdzie miły i skromny, ale przyczyny, by spoczął obok Piłsudskiego zupełnie wg nich nie istnieją. Takiemu głosowi zawtórował od razu inny „autorytet” Bartoszewski mówiąc, że prezydent Warszawy nie powinien leżeć w Krakowie. To, że Bartoszewski pominął fakt bycia Prezydentem RP przez Lecha Kaczyńskiego i wygłosił niezbyt mądrą opinię wcale mnie nie zaskoczyło - wszyscy znamy predyspozycje i intelektualny potencjał Bartoszewskiego, ale przyznam, że oświadczenie Wajdów trochę wprawiło mnie w stan osłupienia.

Nie znam powodów dlaczego w ogóle wydali takie oświadczenie być może byli tego dnia byli akurat w redakcji dyżurnymi autorytetami, być może wydanie oświadczenia miało być środkiem do osiągnięcia jakiegoś celu. Może sami sobie upatrzyli sobie to miejsce na Wawelu mają przecież już swoje lata, ale może dostali takie polityczne zadanie. Podjudzić, skłócić i zamieszać - z tym inżynierowie dusz z Czerskiej są najbardziej kojarzeni. Zdałem sobie jednak pytanie o sens tych zdarzeń? Co chce osiągnąć osoba o takim uznaniu na świecie jak Wajda, kiedy rzuca na szalę swój autorytet i wydaje tak bezsensowne oświadczenie, podejmuje działania raczej skazane na porażkę i to jeszcze w okresie żałoby narodowej i rzadko spotykanego narodowego pojednania, w dodatku w obliczu wizyty najważniejszych polityków na świecie próbuje wywoływać konflikty społeczne i kłótnie, narażając na szwank wizerunek Polski. Co kierowało Wajdą? Jakie były jego motywy? Albo musi być na prawdę bezgranicznie zdeterminowany w swoim poparciu dla funkcjonariuszy spod znaku czerwonego prostokąta, albo niechęć do prezydenta Kaczyńskiego go zaślepia i nie posiada już zdolności do rozpoznawania swoich czynów, albo próbuje grać w coś czego jeszcze nie rozumiemy.

Żadna z pierwszoplanowych sił politycznych nie jest zainteresowana w podzieleniu Polaków, PiS ma dzisiaj inne kłopoty i trudno oczekiwać, aby był przeciwny pochówkowi prezydenckiej pary na Wawelu - chociaż gdyby pogrzeb odbył się np. na Powązkach PiS pewnie zyskałby więcej a jego przedstawiciel zasiadłby znowu w Pałacu Prezydenckim - czego pogrzeb na Wawelu zresztą też nie wyklucza. Platforma wobec planowanej wizyty tulu głów państw też aktualnie nie ma interesu w podgrzewaniu nastrojów. Mają dziś co chcieli, czyli pełnię władzy, mają szansę na utrzymanie tej władzy, a bez wątpienia będą ze swych działań rozliczani, jeśli popełnią w tych dniach błędy, społeczeństwo wystawi im za to polityczny rachunek przy okazji najbliższych wyborów. SLD i PSL też raczej nie mają raczej żadnych interesów politycznych w wywoływaniu waśni wokół pogrzebu na Wawelu. Kto ma takie interesy? Dla kogo Wajdowie szafują międzynarodowym wizerunkiem Polski? Jakie jest wytłumaczenie tych ich na pierwszy rzut oka absurdalnych działań? Każdy oczywiście może sobie sam odpowiedzieć pisząc własny scenariusz.

Według mnie wytłumaczenie jest dość proste, Moim zdaniem zdegradowane przez działania Platformy - choć podobne do niej ideowo - to zepchnięte przez nią do roli komentatora a nie kreatora zdarzeń - środowisko polityczne skupione wokół Czerskiej, cynicznie dzieląc Polaków, zaplanowało próbę powrotu do politycznej pierwszej ligi, być może zakładając, że Wajda odegra w tym powrocie centralną rolę. Nie twierdzę, że w roli kandydata do najwyższego urzędu w państwie chociaż i tego nie można wykluczyć. Ma wprawdzie swoje lata, ale jest w dobrej formie fizycznej. Zresztą, aby osiągnąć jakieś pozycje polityczne nie musiałby uczestniczyć w wyborach, wystarczyłoby, aby zgromadził wokół siebie pewien potencjał polityczny. Uda się lepiej lub gorzej,  a potem specjaliści z Czerskiej, rozpoczęliby już swoje polityczne targi.  W gruncie rzeczy, że ta inicjatywa była obliczona na przejęcie części elektoratu Platformy i stanowiła bezpośrednie uderzenie w Tuska i Komorowskiego, tym bardziej dziwię się, słysząc pogłoski, że jednym z inspiratorów młodzieżowych pikiet był pracownik biura europosłanki PO. Zakładając, że podniosła atmosfera panująca teraz w Polsce to tylko stan przejściowy, tak podła próba skłócenia Polaków w tak ważnym dla Narodu momencie w celu osiągnięcia doraźnych korzyści politycznych stała się dla tego środowiska politycznego kusząca i atrakcyjna. Choć szkodzi Polsce jako państwu daje tej grupie nadzieję na choćby częściowy powrót do władzy, a to wydaje się dla tego środowiska powód wystarczjący do podjęcia tych odrażających działań.
Musimy mieć w pamięci rolę Wajdy odgrywaną w tym haniebnym przedsięwzięciu.
 

 

 

 

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka