Od pierwszych dni powodzi coś mi nie grało w relacjach telewizyjnych, niby każda ze stacji relacjonowała to samo a jednak nie tak samo. Nie zastanawiałem się nad tym głębiej - powódź to powódź a zarówno ci z Faktów jak i ci z Wiadomościach relacjonują inaczej, bo każdy ma swój styl. Człowiek jednak w swej naiwności czasem zbyt mało krytycznie podchodzi do rzeczywistości.
Dzisiaj oglądając oba programy uświadomiłem sobie tę różnicę w sposobie relacjonowania to co przez ostatnie kilka dni odczuwałem intuicyjnie. Oczywiście powódź jest także zdarzeniem politycznym i tak podchodzą do niego główne programy informacyjne.
Dla TVP powódź to głównie wydarzenie przy okazji, którego cierpią i odnoszą szkody zwykli obywatele, jeśli płynie woda to zalewa domy firmy gospodarstwa rolne uprawy – generalnie to okres dramatów, tragedii i porażek czas kiedy cierpi człowiek.
Dla TVN z kolei powódź to głównie przepływająca woda, rzeka w strefie stanów wysokich, powyżej stanów alarmowych, mniej ważne, że zalała miasto czy gminę łamiąc komuś życie, ważne, że zagraża wałom w tym temu najważniejszemu miedzeszyńskiemu ale ich obrońcy się nie dają. Powódź to woda, która najpierw przerywa wały a potem w innym miejscu wraca do koryta, dzięki pracy dzielnych strażaków, harcerzy wolontariuszy policjantów i wojskowych. Powódź to miejsce małych zwycięstw nad wielką wodą, o porażkach cicho by nie niszczyć morale obrońców.
Dla Wiadomości to powódź to dramat pojedynczych osób rodzin, może nawet taka trochę telenowela, dla TVN to taki film przyrodniczy jak z National Geografic, ciekawostka przy okazji, której rodzą się gwiazdy lokalnych bohaterów powodziowych - faceta na koparce, strażaka, który pracuje na wale przez 20 godzin bez przerwy i ratuje psa czy polityka powodziowego turysty, który wprawdzie stoi z założonymi rękami, ale przecież interesuje się, jeździ po zalanych terenach rzuca na wszystko gospodarskim okiem i jeszcze wozi ze sobą swego partyjnego kolegę, żeby się trochę polansował i mógł porobić mądre miny skoro nie potrafi powiedzieć nic mądrego oprócz tezy o wodzie spływającej do morza. Taka to jest sobie gra powodzią.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)