wiercisław wiercisław
61
BLOG

Komorowski - bierz co jest i w nogi

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 3

Fakt nominowania  kandydata na szefa NBP upewnia mnie że Platforma traktuje SLD jako przystawkę, którą chce się pożywić w nadchodzących wyborach prezydenckich, ale upewnia mnie także w przekonaniu że pomimo przytłaczającej przewagi w publikowanych sondażach PO naprawdę boi się przegranej. Komorowski ogłaszając tą nominację już teraz bez mandatu społecznego jaki dałyby mu wygrane wybory sygnalizuje: biorę co da się wziąć, bo co będzie potem nie wiadomo.

Przyznam że im lepiej poznaję osobowość (dzięki mediom) marszałka sejmu i P.O. Prezydenta w jednej osobie Bronisława Komorowskiego tym mniej dziwię takiej postawie i tym większe i bardziej okrągłe robią mi się oczy. Prawie codziennie media, co ciekawe nawet te przychylne PO pokazują coraz to nowe wpadki kandydata tej partii do najwyższego urzędu w państwie, a ja z coraz większym niedowierzaniem patrzę i dziwię się, że partia ciesząca się taką popularnością zdecydowała się, żeby w tych wyborach reprezentowała ją osoba o tak ograniczonym potencjale intelektualnym, a może szerzej mentalnym.


Pierwszym zaskoczeniem było dla mnie zachowanie w dniach po tragedii smoleńskiej, zachowanie które nie spodobało się nawet członkom platformy, a wrażenie niestosowności było odczuciem powszechnym. Dziwiłem się tym wszelkim komentarzom, które padały na różnych antenach, o tym że Marszalek nie potrafił się wczuć w nastrój żałoby Polaków i rzekomo uzewnętrzniał obojętność, którą jak zarzucała mu prof. Staniszkis wyniósł z harcerstwa. Ja oglądając relacje z uroczystości wcale nie odniosłem wrażenia, że Komorowski jest obojętny.  Moim zdaniem, w przeciwieństwie do np. Tuska, który rzeczywiście wyglądał na zatroskanego, Komorowski robił wrażenie jakby z trudem mógł pohamować uczucie zadowolenia z obrotu spraw, szczerząc się pod wąsem, puchł z dumy, że oto on teraz dostępuje oto wielkich zaszczytów reprezentując cały splendor i majestat Rzeczpospolitej. Jak na hrabiowskiego potomka jego przaśny zadowolony z siebie uśmiech i siermiężne puenty, mało korespondowały z powagą chwili. Jeśli takich arystokratów miała I Rzeczpospolita to nie może dziwić jej upadek; w takim momencie byle gamoń z PO zachowałby by się lepiej, wykazując się większą empatią i inteligencją emocjonalną.

Kolejnym zaskoczeniem jest dla mnie dobór współpracowników i generalnie osób z otoczenia kandydata. O ile  osobę rzeczniczki prasowej odbierałem z początku jeszcze dosyć pozytywnie to moje odczucia co do niej zmieniły się diametralnie po przeczytaniu wywiadu przeprowadzonego z nią przez Roberta Mazurka. Reszta współpracowników także mam wrażenie zdaje się sabotować kampanię marszałka. Sam premier Tusk mimo werbalnych deklaracji, że zrobi wszystko, żeby Komorowski został prezydentem nie robi prawie nic, aby osiągnąć ten cel a jeśli już to jest to wsparcie symboliczne i nie zmieni mojej opinii nawet fakt wożenia marszałka po wałach i granie powodzią. Czemu szczerze mówiąc się nie dziwię, bo będąc na miejscu Tuska też nie widziałbym zbyt wielu korzyści z popierania tego rodzaju osobowości. Zastanawia mnie rola bliskiego Tuskowi szefa sztabu wyborczego Nowaka – chyba ma w tym sztabie czuwać nad negatywnym scenariuszem kampanii.


Dużym zaskoczeniem była dla mnie, pewnie jak dla wielu osób, prezentacja komitetu honorowego składającego się ludzi o dość zużytym autorytecie jak Wałęsa, Bartoszewski (błyszczący ostatnio nadaniem nowego znaczenia terminowi „nekrofilia”) czy Wajda - znany dotąd z haniebnej roli dzielenia Polaków odegranej przed pogrzebem zmarłego prezydenta na Wawelu - w Łazienkach zaprezentował sie jako pożegacz wojenny. Ich występ, choć znakomicie harmonizujący z głównym nurtem dotychczasowej kampanii marszałka, każdego inteligentnego człowieka musiał wprawić w stan zażenowania. Cóż takie mamy „elity kulturalne” a i takie jest prawo kandydata, że może szukać popularności także na intelektualnym śmietniku.

W napięciu oczekuję zapowiadanego włączenia się do kampanii posła Janusza Palikota. Zuwagą obserwuję dziania tego posła, który by podkreślić wewnętrzną przemianę porzucił dawną fryzurę zaniedbanego biłgorajskiego powsinogi, na rzecz nowej - będącej czymś w rodzaju wypadkowej Charlesa Aznavoura, Jackie Stewarta z najlepszego okresu i Jerzego Połomskiego u szczytu popularności. Niedawno ogłosił, że wzywa do nie płacenia abonamentu na telewizję publiczną co jest nawoływaniem do nieprzestrzegania prawa pomimo złożenia uroczystego ślubowania poselskiego, w którym zobowiązał się do przestrzegania przepisów prawa RP, potem wygrał wybory na szefa Lubelskiej Platformy. Teraz czekam już tylko, jaką nową wartość wniesie do kampanii Komorowskiego.

Biorąc to wszystko pod uwagę kampania Komorowskiego zyskuje impet rozwijającego się kłębka wełny, co widzi chyba i sam kandydat podejmując takie a nie inne działania i decyzje z gatunku "bierz co jest i w nogi".
Nie powiem abym się specjalnie tym martwił.
 

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka