Jak donosi serwis infopatria.pl powołując się na doniesienia TVN24 i RMF FM były premier Marcinkiewicz rozważa możliwość założenia własnej partii. Jak twierdzi odebrałaby ona głosy PiS i częściowo PO. Myślę, że obecność w Londynie odebrała Marcinkiewiczowi zdolność prawidłowego rozpoznawania rzeczywistości politycznej w Kraju. Marcinkiewicz mógł myśleć o odbieraniu głosów PiS jeszcze kilka miesięcy temu, ale biorąc pod uwagę poglądy byłego premiera i styl uprawiania polityki - oparty o czysty PR, dziś nowa partia w 100 procentach wpisywałaby się w elektorat obecnej partii rządzącej. W takim razie Donald Tusk ma zmartwienie, zresztą może właśnie chodzi, żeby Donek dał Kazikowi jakąś mało męczącą robotę, która pozwoliłaby byłemu premierowi być obecnym w mediach i robić dobre wrażenie. Tak czy siak – POWODZENIA. Swoją drogą wychodzi tu inny problem Tuska, który nie zrezygnował przecież z aspiracji prezydenckich. W jego najbliższym otoczeniu politycznym wyrasta co najmniej kilku kontrkandydatów do stanowiska głowy państwa, oprócz Marcinkiewicza są to Komorowski i Sikorski. Wszyscy mają podobne poparcie w rankingach, ale żaden nie będzie miał tylu okazji do kompromitacji co urzędujący premier, przeciwnie będą mieli wiele okazji, by kreować się na mężów stanu godnych Pałacu Prezydenckiego. I chyba w ten sposób Tusk POżegna się z marzeniami o prezydenturze...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)