- Oj, brać to biorę po gębie! Oj, brać to biorę!. Jakoś przypomniał mi się fragment lektury zakazanej przez Romana Gietycha, kiedy przeczytałem o przyłączeniu się Węgier do projektu realizowanego przez Gazprom pod nazwą South Stream. Tusk jechał do Moskwy z własnym projektem - rurociągu Amber mającym zastąpić niekorzystny dla Polski projekt Nord Stream. Jak widać nie dość, że nic nie wskórał w Rosji w sprawie Północy, to jeszcze został upokorzony przez Węgrów na Południu. Państwa Unii Europejskiej nie ruszą palcem w tej sprawie, bo - raz - nie mają w tym większego interesu (zawsze to tańszy gaz), a - dwa - skoro Donald postanowił wdać się w zabawę z rosyjskim niedźwiedziem sam to Unia nie będzie mu przeszkadzać. Doszliśmy zatem do stanu, że Moskwa może nam zakręcić kurek nie odcinając dostaw ani do krajów Europy północnej ani do południowej. W tej niezręcznej dla nas sytuacji Donek będzie musiał przejść lekcję pokory także na Ukrainie zdecydowanej (po ostatnich perypetiach gazowych) na realizację swego programu White Stream, liczyć na ich współpracę i czekać na niepewny finał projektu Nabucco, w który zaangażowana jest UE i niemiecki koncern RWE. Sytuacja Polski w tej sprawie nie wygląda różowo, gdzie się nasz Donald odwróci, gdzie pojedzie - będzie musiał brać w gębę i szeptać z podziwem i kultem: - Ale tyż jaśnie pon bije! Na szczęście nasz Donek ma swojego doradcę od spraw zagranicznych prof. Bartoszewskiego - ten autorytet wie na pewno jak tę gębę niewysztafirowaną, gębę zwykłą, gębę bez miny przed braniem uchronić! Tylko gdzie autorytet był do tej pory?
249
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)