Kiedy ostatnio temu byłemu (jest to chyba jeszcze aktualna informacja - oficjalne Marcinkiewicz jeszcze nie wrócił, prawda?) politykowi i premierowi poświęciłem swój wpis zapowiadał on utworzenie partii politycznej, nawet się ucieszyłem, że trochę przeszkodzi Platformie w budowaniu rosyjskiego modelu demokracji, niestety nie spełnił obietnic - partii nie założył, teraz za to zapowiada założenie Szkoły Liderów Politycznych. Trochę mi to przypomina sytuację z filmu Alternatywy 4, kiedy to dozorca Anioł obwieścił rozczarowanym mieszkańcom -Nie będzie kabaretu, będzie chór! Swoje plany ogłosił w Sejmie, czego jak słusznie zauważyli politycy lewicy - były premier nie powinien tego robić, bo to tak jakby Roman Giertych w sejmie zwoływał konferencję prasową mającą na celu reklamę swoich usług adwokackich.
Jak się okazuje plany pana Kazimierza są bardzo ambitne i jak pokreślił ponadpartyjne - chce kształcić polityków dla wszystkich partii - czyli jak rozumiem za jakiś czas powinien opanować swymi absolwentami całą scenę polityczną, a zatem można nazwać to zakamuflowanym zamachem stanu i to dokonanym w Sejmie RP.
Ciekawy jestem, jakie będą rzeczywiste efekty działalności tej szkoły, ilu jej absolwentów zostanie rzeczywistymi liderami partyjnymi, bo jakoś mam wrażenie obserwując konsekwencję Marcinkiewicza i całą ideę tej szkoły, że najprędzej to wypromuje kilku frustratów o rozbudzonych ambicjach i zerowych umiejętnościach, którzy przez całe życie będą cierpieć rozgoryczenie z powodu niespełnienia obietnic, które dał im infantylny polityk, dla którego ta szkoła jest metodą przetrwania na politycznych salonach. Młody człowiek - absolwent szkoły będzie tylko mógł obserwować jak prawdziwą karierę robią jego koledzy, którzy zdobyli wiedzę na normalnych uczelniach i zajęli się biznesem lub działalnością w samorządach, bo ich kariery będą nacechowane doświadczeniem, umiejętnościami i walką o sukcesy w realnym życiu, a nie teoretyzowaniem na salach wykładowych.
58
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (7)