wiercisław wiercisław
60
BLOG

Czy Jan Paweł II jest problemem Kościoła i czy Benedykt XVI jest

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 3

Trochę pod wpływem wrażeń, jakie odniosłem podczas wizyty Ojca Św. Benedykta XVI w Stanach Zjednoczonych z pewnym opóźnieniem postanowiłem odnieść się do niedawnego wpisu tutejszego blogera Arkadiusza Robaczewskiego http://arkadiuszrobaczewski.salon24.pl/69437,index.html Otóż czytając ten post można odnieść wrażenie, że największym problemem współczesnego Kościoła jest kult Jana Pawła II i modlitwy wiernych o jego rychłą beatyfikację. Na tym tle - jak wynika z wpisu blogera - niczym gen. Anders na białym koniu pojawia się obecny papież Benedykt XVI, który likwiduje wszelkie pozostałości znienawidzonego ancien regime. Przyznam, że nie do końca rozumiem taki pogląd. Nie zauważyłem, aby wybór Benedykta XVI na papieża spowodował w życiu Kościoła jakieś diametralne zmiany. Nie wiem czy różnica w polityce obecnej głowy Kościoła od jego poprzednika jest oddzielona jakąś przepaścią. Oczywiście patrzę oczami zwykłego wiernego ani watykanisty, ani analityka, ani bardzo zaangażowanego działacza katolickiego. Czy różnice między tymi pontyfikatami są aż tak znaczące? Może ktoś mi wytłumaczy na czy polega ta obecna rewolucja w Kościele.  Ze słów autora wpisu wynika, że Jan Paweł II był takim papieżem, który zupełnie nie radził sobie z Kościołem, nie miał żadnej jego wizji i tylko ulegał wpływom po to, aby wziąć udział w jakichś „religijnych festynach z pogranicza pop-kultury”. Starając się wsłuchiwać głos Jana Pawła II nigdy nie odniosłem wrażenia, że był on papieżem - marionetką. Przeciwnie odnosiłem wrażenie był papieżem, który dokładnie wie, o co mu chodzi. Pod tym względem myślę, że Benedykt XVI nie dorównuje swemu poprzednikowi. Poza tym sądzę, że zupełnie błędne jest tworzenie opozycji pomiędzy JPII a B XVI. Sądzę raczej, że jak dla Jana Pawła II kard. Ratzinger był jednym z najbliższych współpracowników tak obecny pontyfikat jest kontynuacją i dopełnieniem poprzedniego. Nie rozumiem, z czego kolega bloger Arkadiusz chce uczynić zarzut w stosunku do Jana Pawła II. Z twardych kwestii nauczania? Chyba nie. Z otwartości i ekumenizmu. Przecież tego nie odrzuca też Benedykt XVI. Przeciwnie, sam rozwijał te kwestie jeszcze jako kardynał Ratzinger - choćby w Deklaracji Dominus Iesus, a kontynuuje je teraz jako głowa Kościoła. Czy problemy Kościoła byłyby mniejsze, gdyby papież nie wychylał nosa z Watykanu i pomstował na wszystkich w lewo i w prawo? Czy przywołanie postaci domniemanego pierwszego Polaka na tronie piotrowym - św. Piusa X ma służyć imputowaniu duchowej opozycji pomiędzy nim a jego następcą z końca XX wieku a co za tym idzie sugestii, że Jan Paweł II nie strzegł katolickiej prawowierności, głosił herezje i wyznawał fałszywe religie?

Innymi słowy nie widzę takiego zarzutu natury ogólnej, którego nie można by postawić papieżowi Ratzingerowi, stawiając go papieżowi Wojtyle. Ostatecznym dowodem tego jest obecna wizyta papieża w USA. Jedynym wyjątkiem są tu kwestie liturgiczne. Rzeczywiście na kwestie form liturgii Jan Paweł II nie zwracał takiej uwagi jak Benedykt XVI, ich wrażliwość na to zagadnienie była różna.

 Myślę, że tu docieramy do sedna problemu. Mam wrażenie, że dla środowisk tradycjonalistycznych głównym zarzutem do Jana Pawła II jest kwestia Mszy trydenckiej. Muszę tu podkreślić swój ogromny szacunek i pozytywne nastawienie do Mszy Wszechczasów nie tylko w aspekcie religijnym, ale uważam ją za skarb kultury europejskiej, którego Kościół zbyt pochopnie się pozbył ze swojej liturgii. Ale szanując Mszę trydencką, nie można deprecjonować Mszy „novusowej.” W Kościele jest miejsce zarówno dla chorału gregoriańskiego, jak scholi z gitarą a nawet gospelu, dla łaciny i dla języków narodowych.

Rozumiem, że wspomniane środowiska tradycjonalistyczne nie mogą zaakceptować faktu, iż we współczesnym społeczeństwie zachodzą zmiany obyczajowości, które Kościół musi uwzględniać. Odbicie tego faktu znalazło się także w liturgii.  Każda liturgia jest naznaczona nie tylko istotą duchowości obrzędu, który wyraża, ale także przypadłościami czasów, w których powstała i ludzi, którzy ją opracowali, dlatego współczesna wrażliwość młodego chińskiego czy amerykańskiego katolika nie musi w sposób doskonały korespondować z obyczajowością średniowiecznej Europy wyrażonej w łacińskojęzycznych obrzędach Mszy trydenckiej.  Myślę, że rozumiał to Jan Paweł II, rozumie także Benedykt XVI, chociaż poprzedni papież, w dużo mniejszym stopniu niż obecny, był przywiązany do tradycyjnej liturgii, jako istotnego zagadnienia dla rozwoju Kościoła. Przywrócenie mszy trydenckiej Kościołowi (chociaż przecież w czasie poprzedniego pontyfikatu też była obecna na zasadzie indultu) to ważny znak dla środowisk tradycjonalistycznych, ale na pewno nie jest powodem, aby uważać, że msza posoborowa stała się mniej święta, czy mniej ważna.

 

Nie potrafię dobrze wytłumaczyć tego dziwnego stosunku do JPII części środowisk tradycjonalistycznych wyrażonych w dużej mierze we wpisie kolegi blogera Arkadiusza. Skąd wynika taka kuriozalna postawa? Skąd bierze się ta z trudem ukrywana uszczypliwość i lekko protekcjonalny ton?  Może znaczenie mają zadawnione urazy z czasów wykluczenia z Kościoła abp Lefebvre’a, i spłycanie kwestii religijnych, jakie ten hierarcha reprezentował, godne raczej Afryki niż Europy. Może być to efekt spektakularnych gestów, jakie wykonuje obecny Ojciec św. w stronę tradycjonalistów, a jakich nie wykonywał jego poprzednik. Gesty te przedzierzgnęły niedawną frustrację „nowych ludzi plemienia” w pychę i triumfalizm – taki mechanizm psychologiczny mógłby w jakiś sposób to zjawisko tłumaczyć.

Zastanawiam się też czy brak akceptacji polityki i sposobu prowadzenia spraw Kościoła przez Jana Pawła II to wystarczający powód do podważania jego osobistej heroiczności cnót, wszak wszyscy są powołani do świętości, a bycie dobrym papieżem nie jest do tego warunkiem sine qua non, innymi słowy nawet nieudolny papież może być święty. Żeby nie było watpliwosci dodam, że ja uważam JPII za wybitnego papieża.

A tak na koniec ciekawi mnie czy po wizycie w USA Benedykt XVI dla kolegów tradycjonalistów i przeciwników ekumenizmu jest „Waszym papieżem” w takim samym stopniu jak przed tą wizytą?

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka