wiercisław wiercisław
59
BLOG

A może publikacja IPN pomoże Wałęsie?

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 22

 

 

Od dłuższego czasu zapanowała taka moda, że każdy kto może, próbuje się oczyścić i wybielić z czegoś, co go w sumienie uwiera. Kościół rozprawia się z inkwizycją, środowiska czytelników Gazety Wyborczej rozliczają z antysemityzmu i pogromów, a prawica głównie związana z PiS zaczęła rozliczać się z Wałęsy, choć sam Wałęsa rozliczyć się ze swojej przeszłości nie ma ochoty. Myślę, w przypadku tej osoby, że rozliczać się jest z czego. W 1990 roku, kiedy Wałęsa został wybrany na prezydenta poparły go gremialnie ugrupowania prawicowe i wiele osób o prawicowych poglądach w tym piszący te słowa. Co ciekawe w czasie tych wyborów szczególnie zaciekłymi jego przeciwnikami było wielu dzisiejszych jego obrońców, wtedy zwolenników prezydentury Mazowieckiego.

Przyznam, że o ile temat jest niezwykle interesujący to nieco dziwi mnie temperatura dyskusji wokół tych rozliczeń - wokół tego czy Wałęsa był czy nie był Bolkiem. Dla zrozumienia losów narodu, dla zrozumienia naszej historii fakt współpracy młodego wówczas nic nieznaczącego robotnika w latach 1970 – 1976 ma w istocie drugorzędne i jedynie pośrednie znaczenie. Oczywiście taki fakt mógł mieć znaczenie dla psychiki tego młodego robotnika, miał znaczenie dla zwolnionych z pracy kolegów, ma znaczenie dla oceny osoby Wałęsy, jako człowieka, może mieć znaczenie w kontekście jego późniejszych zachowań, ale bezpośrednio nie ma związku z tym, za co cenimy czy deprecjonujemy Wałęsę.   

Gdyby okazało się, że był agentem będąc jednocześnie przywódcą Solidarności czy Prezydentem RP to oczywiście wzrost temperatury dyskusji byłby w pełni uzasadniony, ale bycie Bolkiem plami jedynie Wałęsę osobiście a nie Naród ani ruch, któremu przewodził.

Przyznam, że ewentualna agenturalność Lecha Wałęsy nie robi na mnie większego wrażenia, bo wszystko, co istotnego zrobił dla Polski zrobił w świetle jupiterów i fleszy. Zarówno wtedy, kiedy stał na czele strajków i kierował Solidarnością jak również i wtedy, kiedy okrywał się hańbą - wspierając „lewą nogę”, obalając Rząd Olszewskiego i swoją prezydenturą wstrzymując rozwój Polski na kilkanaście lat przez utorowanie drogi do władzy Kwaśniewskiemu.

Historia zna przypadki zhańbionych bohaterów, choćby marszałka Petaina bohatera I wojny światowej, który w czasie następnego światowego konfliktu pokrył hańbą rządu Vichy swoje uprzednie bohaterstwo. Podobnie - jako zhańbionego bohatera- odbieram Lecha Wałęsę.

Problem leży w tym, że wiele osób widzi w Wałęsie wcielenie mitu Solidarności i ujawnienie niewygodnych faktów stanowi dla nich splamienie tej wielkiej idei. Sądzę, że należy na to spojrzeć inaczej, trzeba oceniać nie człowieka, ale jego czyny. Jeśli Kolumb odkrył Amerykę, Edison wynalazł żarówkę to ważne jest, że oni tych odkryć dokonali a nie kim i jacy byli.

Nikczemni i mali ludzie mogą też być bohaterami. By pchać historię do przodu nie trzeba koniecznie być świętym i kryształowym. Ważne, że dzięki ruchowi kierowanemu przez Wałęsę mamy dziś wolną Polskę, ważne, że także dzięki niemu w tej Polsce przez szereg lat istniały relacje, które hamowały nasz kraj w rozwoju i stały na drodze do normalności. Na tej podstawie musimy ocenić rolę Wałęsy, nie zaś jego osobę. Paradoksalnie - ujawnienie przez Cenckiewicza i Gontarczyka faktów z młodości Wałęsy może w oczach wielu osób w jakiś sposób tłumaczyć od strony psychicznej jego późniejsze niegodziwe zachowania, choć na pewno ich nie może usprawiedliwiać, a już na pewno nie w moich oczach.

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (22)

Inne tematy w dziale Polityka