wiercisław wiercisław
87
BLOG

Polowanie Lisa (z nagonką)

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 12

Zupełnie przypadkiem przeglądając internet odwiedziłem stronę internetową dziennika Polska The Times. Znalazłem na niej niezbyt finezyjny felieton lewicowego publicysty Tomasza Lisa dotyczący relacji transcendentalnych prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Felieton raczej był nie wart poświęcania mu czasu, ale zaskoczony faktem, że Tomasz Lis posiadł umiejętność pisania, zajrzałem do archiwum jego felietonów publikowanych na łamach Polski The Times. Jeden z nich stanowił filipikę poświęconą jakiejś blondynce, z której szydzi całe środowisko dziennikarskie. „Blondynce zarzucono więc, że - jak to blondynka - jest nie za mądra, a do tego kapryśna i histeryczna” napisał felietonista Lis w swym felietonie, zatem szybko domyśliłem się, że chodzi o jego małżonkę – panią Lisową. Pomyślałem sobie, że to bardzo rycerskie, że tak pięknie staje w obronie żony.  

Publicysta Lis rozdawał razy… już chciałem napisać, że na lewo i prawo, ale niestety na lewo nie rozdawał, więc napiszę, że rozdawał razy na prawo i bardziej prawo. Powoływał się na honor i uczciwość -przyznam, te słowa w ustach redaktora Lisa wprost mnie zdumiały i zadziwiły. Ambitny Zielonogórzanin zarzucił prawicowym publicystom, że widzą nierzetelność tylko wtedy, gdy telewizja należy do postkomunistów, sam prawdopodobnie uważając posiadanie telewizji przez postkomunistów za stan jak najbardziej normalny, w którym króluje rzetelność dziennikarska. Swój felieton zatytułował Oszołomoseksizm i zarzut seksizmu jest  głównym jaki stawia swym adwersarzom, chociaż atakuje także tych, którzy domyślają się w nim satrapy i megalomana chcącego osobiście i za pomocą urody żony ustanowić nowy ład medialny, Rafałowi Ziemkiewiczowi zarzucił że po odkryciu, że Michnik jest wstrętny zabrakło mu „oglądalności”. Z kolei jak go określa „publicystę Gursztyna” oskarża o bycie nieudanym reporterem, taki zarzut w ustach takiego autorytetu dziennikarskiego może zaboleć.

Na koniec felietonu Lis daje radykalne świadectwo, że jego żona oprócz włosów i nóg ma jeszcze mózg. Oświadczenie to potwierdza artykuł z Dziennika z ubiegłej soboty, w którym Luiza Zalewska przytacza słowa Tomasza Lisa skierowane do jego małżonki, które można za poszlakę jego prawdziwości. Cytuję passus z artykułu red. Zalewskiej: „Dostawało się wszystkim, nawet Hani, którą Lis pytał czasem: - Gdzieś ty mózg zostawiła?” Co niezbicie dowodzi, że wprawdzie zostawiła, ale jednak jest jego posiadaczką. Swoją drogą... ciekawa rzecz - taki mobilny mózg...

Nie spodziewam się, że małżeństwo Lisów kiedykolwiek będzie darzyło szczególną sympatią prawicowych publicystów, tak jak ci publicyści nie będą prawdopodobnie kochali małżeństwa stanowiącego filar dziennikarskiej lewicy, pod tym względem - można powiedzieć - istnieją wielopokoleniowe zaszłości, choćby od czasów,  kiedy prawicowy publicysta Stefan Kisielewski umieścił rodziców Hanny Lis primo voto Smoktunowicz de domo Kedaj na liście najpodlejszych ludzi stanu wojennego. Tego nie zmienimy, jednak można oczekiwać, że osoba, która nie specjalnie ukrywa swoje prezydenckie ambicje, zachowa pewną klasę w dyskusji i nie będzie jej prowadziła w stylu ubogiego fornala. Chociaż nazwisko Lis i pojęcia klasa i styl wielu osobom mogą  wydawać się krańcowo odległe

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka