wiercisław wiercisław
151
BLOG

Gdy gminny człowiek stoi na czele rządu

wiercisław wiercisław Polityka Obserwuj notkę 0

 Co może się stać, gdy na czele rządu stoi człowiek posiadający gminną umysłowość? Jak może wyglądać życie publiczne, gdy taki gminny - nie ze względu na pochodzenie, ale właśnie na typ umysłowości - człowiek jest sfrustrowany tym, że pomimo pomocy mediów ogromnych pieniędzy przegrał wybory prezydenckie a po kilkudziesięciu miesiącach otrzymuje nagrodę pocieszenia w postaci szefowania rządowi? Co może się wydarzyć, gdy bawiąc się tą nagrodą pocieszenia, gminny człowiek nie odnosi żadnych sukcesów a oczekuje, że będzie się go traktować tak, jakby się go traktowało, gdyby te sukcesy odnosił? Jaki jest efekt, kiedy ten sam gminny człowiek jest wściekły z bezsilności, gdy zostaje pominięty przy czynnościach, o których – jak uważa - ma święte prawo decydować?

Odpowiedź jest prosta - taki człowiek idąc na spotkanie do prezydenta  może wypowiedzieć do dziennikarzy np. takie słowa: „Mam wrażenie, że w ostatnich dniach stało się coś niedobrego jeśli chodzi o taką koordynację i wspólne działanie na rzecz dobrego finału w tej sprawie. Odnoszę wrażenie, że otoczenie prezydenta i prezydent się pogubili w tych działaniach, mogę najoględniej powiedzieć, że nie ułatwia nam to pracy”

Co zrobić by szef rządu nie budził zażenowania prezentując tak ostentacyjny prostacki protekcjonalizm wobec głowy państwa - wybranej suwerenną decyzją Narodu wyrażoną w powszechnych wyborach?  Chyba trzeba jednak uważać czy na czele partii, na którą mamy zamiar głos nie stoi przypadkiem sfrustrowany megaloman bez dystansu do siebie.

 

Wypowiedź premiera Tuska na temat pogubienia się pana prezydenta i jego ludzi pozostawiła głęboki niesmak, prostacko protekcjonalny ton wypowiedzi jest tylko maską mającą zakryć frustrację i bezsilność wobec działań podejmowanych przez prezydenta a niezgodnymi z intencjami ekipy rządzącej.
O ile premier okazał się być jeszcze w miarę oszczędny w słowach, tu upust frustracjom ekipy rządowej dał najzabawniejszy z ludzi Tuska minister Nowak. Potwierdził on słowa swego pryncypała o pogubieniu i oskarżył prezydenta o uprawianie polityki na kolanach w stosunku do USA. Z wypowiedzi Nowaka dla sygnałów dnia wynika jednoznacznie, że to rząd Tuska prowadzi politykę na kolanach w stosunku do Unii Europejskiej a deklarowana przez ludzi Tuska proeuropejskość należy do tego rodzaju, jakiej symbolem i rzecznikiem był Jacques Chirac tzn. o wyraźnym nastawieniu antyamerykańskim, skierowanej na rywalizację a nie współpracę ze Stanami Zjednoczonymi. Czas takiej absurdalnej polityki w Europie mija, bo politycy europejscy potrafią zrozumieć, że takie nastawienie taka nie daje Europie żadnych korzyści.
Nigdy nie miałem złudzeń, że ludzie Tuska są up to date, ale trochę łudziłem się, że obejmując stanowiska rządowe będą w stanie się wznieść ponad swoją duchową i intelektualną małość. Nadawanie polityce zagranicznej takiego „europejsko antyamerykańskiego” odcienia to głupota w czystej formie. Nie dość, że osłabia nasze możliwości oddziaływania na wschodzie, to jeszcze pozbawia nas istotnego handicapu w ramach Unii Europejskiej. Takie zachowanie oznacza kompletny brak poczucia rzeczywistości - ten „europejski szowinizm” mógłby być zrozumiały jeszcze w przypadku Francji czy Niemiec, ale położenie i interesy Polski znacząco się różnią od obu wspomnianych krajów i prowadzenie takiej polityki może zmniejszyć nasze bezpieczeństwo w wielu aspektach. Przyznam, że mam mieszane uczucia w stosunku do rządu Tuska - z jednej strony brak realizmu, frustracja i nieudolność tej ekipy mnie śmieszy, z drugiej strony podejmują działania, które w istotny sposób szkodzą Polsce, co budzi moje oburzenie.
 

wiercisław
O mnie wiercisław

jestem endekiem, więc mam europejskie obowiąki uwielbiam Witkacego, a tzw. twórczość Gombrowicza uważam za prowincjonalne wypociny życiowego nieudacznika i frustrata

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka