Właściwie teraz nie powinienem zabierać głosu w tej sprawie, bo kwestia tarczy antyrakietowej nie jest jeszcze zakończona. Dokonać rzetelnej oceny można jedynie po zakończeniu negocjacji podjęciu decyzji i doprowadzeniu do podpisania umowy bądź niepodpisania umowy w sprawie obecności amerykańskich instalacji Missile Defense System na terytorium Polski. Nie znam też szczegółów ani oferty amerykańskiej ani żądań strony polskiej, jedno wszak w tej sprawie musi być pewne, każda decyzja w tej sprawie musi być podjęta zgodnie z interesem narodowym i dla dobra kraju. To jest ostateczne kryterium i musi takim pozostać.
W świetle powyższego powinienem ze spokojem czekać na dalsze działania rządu w tej sprawie – niestety jakoś tego spokoju nie mam. Nie potrafię go w sobie znaleźć. Nie wiem dlaczego, ale jakoś do tej pory nie potrafili mnie przekonać że działają dla mojego dobra, może i robią wszystko, by mi nieba przychylić, ale jakoś im nie wierzę i już. Podejrzewam w ich w mojej wielkiej nieufności, że podejmą tę decyzję pod wpływem przywiązania do wyników sondaży popularności, aby nie stracić punktów w kolejnych notowaniach. Dostali mandat zaufania od społeczeństwa, aby podejmować decyzje nawet wbrew opinii publicznej, ale dla dobra obywateli, ale podejrzewam ich, że podejmą decyzję taką by się opinii publicznej przypodobać, ale dla swojego dobra. Obawiam się też, że wbrew zapewnieniom podejmą tą decyzję nie po to, aby zapewnić Polakom bezpieczeństwo, ale po to by Bush na końcu kadencji nie odniósł spektakularnego sukcesu, a może po to, aby osłabić pozycję stanów Zjednoczonych bo w ich mniemaniu wzmocni to Unię Europejską i jej pozycję na świecie, albo też z powodu, że będzie to impulsem do rozwoju europejskiego systemu obrony, albo ze strachu przed Rosją czy innej dziwnej przyczyny.
Czekam zatem na finał tej sprawy i suwerenną decyzję podjęta dla dobra Narodu Polskiego, zarówno ze strony premiera, jak i prezydenta, który obiecał wesprzeć rząd w tej kwestii.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)