Nie ukrywam, że bezpośrednią inspiracją do napisania tej notki jest wpis redaktora Igora Janke oraz cała dyskusja jaka przetoczyła się przez łamy salonu na temat rozpoczęcia kariery publicystycznej przez niedawnego polityka Jana Marie Rokitę.
Przyznam, że nie rozumiem tych głosów oburzenia, które sugerują że jest to przekroczenie pewnej granicy i złamaniem tabu, które kazało oddzielać polityków od dziennikarzy, jako osób posiadających może nawet podobne metody, ale zgoła odmienne cele działania i zupełnie inna role na scenie politycznej.
Do niedawna mówiło się, że media to czwarta władza dostarczająca rzetelnej informacji, sprawująca sądy nad rzeczywistością polityczną oraz wcielająca się w rolę surowego recenzenta poczynań polityków. Do niedawna tak można było sądzić przyjmując najlepsze standardy światowego dziennikarstwa, ale dziś sądzę ze niewielu Polaków posiadających jakiś krytyczny osąd nad rzeczywistością medialną uważa już dziennikarzy za czwartą władzę. Przyczyna tego stanu jest dosyć banalna – to dziennikarze sami wyrzekli się swego dotychczasowego statusu, rezygnując ze swej niezależności, by zaangażować się w spór polityczny. Być może uczynili to ku rozpaczy ostatnich Mohikanów obiektywnego dziennikarstwa jednak uczynili to dość skutecznie. Oczywiście nie oznacza, że dziennikarze kierujący się w swej pracy imperatywem obiektywizmu zupełnie zniknęli, ale w gruncie rzeczy na tle ogólnego obrazu polskiego dziennikarstwa wydają się oni mastodontami starodawnej cnoty zupełnie oderwanymi i bez wpływu na całe środowisko. Rozumiem dyskomfort psychiczny jaki się w nich rodzi, ale rzeczywistość jest dla nich okrutna. Do takich ostatnich Mohikanów zaliczam między innymi (nielicznymi) redaktora Janke (brzmi jak wazelina, ale tak właśnie uważam) stąd w pełni potrafię zrozumieć jego frustrację z powodu takiego rozwoju wypadków.
Wstąpienie w szeregi publicystów i dziennikarzy Jana Marii Rokity w tym świetle to niestanowi zatem przekroczenia rubikonu.
W polskim dziennikarstwie już od czasów PRL-u obecny był nurt usługowo-zaangażowany, byli dziennikarze, którzy w mundurach prowadzili dzienniki telewizyjne i bez zmrużenia oka puszczali kłamstwa w eter. Po przełomie 89 roku pojawiła się grupa dziennikarzy, którzy może uprawiali dziennikarstwo na innym - wyższym poziomie technicznym, ale równie jednostronne jak ich poprzednicy z dziennika telewizyjnego. Dla mnie symbolami takiego jednostronnego dziennikarstwa byli i wciąż są np. Tomasz Lis czy Monika Olejnik, których sposób pracy był niejednokrotnie nagradzany przez środowisko i uznawany za kanon polskiego dziennikarstwa, co zawsze budziło moje zdumienie. Jakie to przyniosło efekty widzimy dzisiaj.
Stale był jednak obecny też silny nurt dziennikarstwa obiektywnego i bezstronnego, dla mnie osobiście jednym z ważniejszych przedstawicieli tego nurtu był np. Tomasz Wołek. Przez całe lata ceniłem jego kunszt jako zdystansowanego i bezstronnego obserwatora i recenzenta polityki jednak obecnie użycie słowa „był” w kontekście jego osoby jest w pełni uzasadnione. Nie można uznawać za obiektywnego dziennikarza kogoś, kto wypowiadając nazwisko Kaczyński wykręca twarz w nerwowym grymasie a jednocześnie samoistny spazm zaciska mu zęby albo kogoś kto występuje w hagiograficznych programach dotyczących obecnego premiera. To chyba przyzna to każdy rzuca cień na bezstronność takiego dziennikarza.
Tego rodzaju zachowania nie tylko w wykonaniu Wołka, ale też do wielu innych dziennikarzy, promowanie wzorców dziennikarstwa a'la Lis i Olejnik sprawiły, że ta profesja w postaci ukierunkowanej na najlepsze światowe standardy skończyła się w Polsce. Albo zaangażowanie w politykę albo bycie recenzentem rzeczywistości politycznej - inny wariant nie wchodzi w grę. Nie należy się zatem dziwić, że wobec takich faktów polityk chce używać narzędzia jakim są media do wypowiadania swoich opinii w postaci felietonów czy komentarzy, które były dotąd w zasadzie domeną innego zawodu. Moim zdaniem ma do tego pełne prawo. Sami dziennikarze sprzeniewierzyli się swojej misji i zabili swój zawód, sami dziennikarze naważyli tego piwa, sami teraz będą musieli je wypić.


Komentarze
Pokaż komentarze