Ostatnie sprawy, które wypływają na światło dzienne związane z nepotyzmem uprawianym przez PSL są dla mnie widomym znakiem, że repertuar posunięć Platformy Obywatelskiej powoli się wyczerpuje, bo nikt znający realia polityczne nie ma wątpliwości, że nepotyzm to nie cecha tylko jednego - bardziej zielonego z koalicjantów. Możemy powiedzieć co najwyżej że zielony koalicjant jest bardziej skuteczny co łatwio wytłumaczyć większym doświadczeniem w sprawowaniu rządów. Dla mnie publiczne rozprawienie się ze złymi peeselowcami oznacza jedynie tyle, ze przeszliśmy oto do kolejnego etapu niewinności partii rządzącej. Przedtem Platforma była niewinna za całe zło rzeczywistości politycznej bo winne było Prawo i Sprawiedliwość – to ono zostawiło Polskę w katastrofalnym stanie, to ono odpowiada za wszystkie patologie życia społecznego. Odtąd miało być już tylko lepiej, odtąd miał być tylko cud i druga Irlandia.
Rzeczywistość i pospolitość nadal jednak skrzeczą, a bajki o winie PiS po roku brzmią już mało wiarygodnie. Od czego jednak funkcjonariusze reżimowi zakamuflowani jako reporterzy śledczy zaprzyjaźnionej stacji telewizyjnej. Wystarczy kilka posunięć i prowokacji dziennikarskich i już można winę za całe zło, nieudolność i brak sukcesów z rzucić na koalicjanta. Tak o to przechodzimy do następnego etapu niewinności Platformy Obywatelskiej. Przyznać muszę, że to bardzo sprytne uderzenie wyprzedzające. Załatwiane są jednocześnie dwie sprawy. Po pierwsze jest już kozioł ofiarny rzucony na pożarcie mediom, na którego spada odpowiedzialność za to co złe, po drugie przywołuje się do porządku PSL, który zawsze jest przecież gotowy odciąć się od jakiś posunięć rządu zgłosić swoje votum separatum albo nawet wyjść z koalicji, jak zrobił to za czasów swego mariażu z SLD. Przy okazji wraca tutaj podjęty przeze mnie wczoraj temat wiarygodności dziennikarzy. Po takich usłużnych akcjach dziennikarskich nie ma co się dziwić, że część środowiska jest sfrustrowana i ubolewa, kiedy w oczach opinii publicznej traci wiarygodność i szacunek, a za publikowanie bierze się już każdy, kto tylko zna ortografię i gramatykę, nawet były polityk, bo nie ma znaczenia autorytet i wiarygodność.
Cała ta strategia Platformy przypomina mi taki dowcip który kiedyś usłyszałem, dowcip - dosyć stary i znany - miał nie tylko śmieszyć, ale też trochę pouczać. Brzmiał on mniej więcej tak: Odchodzący wysoki urzędnik przekazując urząd swojemu następcy pokazuje mu szufladę w biurku i mówi: - Jako doświadczony urzędnik zostawiam ci tutaj trzy koperty. Kiedy będziesz już miał naprawdę ciężko i będziesz w głębokim kryzysie a prasa będzie ciągle stała pod twoimi drzwiami otwórz wtedy kopertę znajdziesz tam poradę jak rozwiązać swoje problemy. Po pewnym czasie rzeczywiście zdarza się głęboki kryzys wszystko tajk jak przewidywał stary urzędnik młody wiec otwiera kopertę nr 1 i czyta: „Zrzuć wszystko na poprzednika”. Zrobił tak jak w instrukcji problemy zostały rozwiązane, po pewnym jednak czasie pojawiły się nowe jeszcze bardziej głębokie kiedy wydawały się bez wyjścia urzędnik otworzył kopertę numer dwa i przeczytał instrukcję: „Zrzuć wszystko na koalicjanta” Znowu poskutkowało. Po kolejnym okresie problemy pojawiły się znowu i kiedy wydawały się bez wyjścia urzędnik pomyślał o trzeciej kopercie. Sięgnął po nią z nadzieją, że znowu znajdzie cudowną skuteczną receptę na swoje problemy otworzył i czyta: „Spakuj się napisz trzy koperty dla swojego następcy i podaj się do dymisji.”
Czego i kolegom z PO życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze